Z panią Renatą Frącz przedstawicielką grupy „Polskie Lobby” rozmawia Alicja Karlic, redaktor The Polish Weekly/Tygodnik Polski


Załącznik numer 1. Pozwolenie na otwarcie seminarium z roku 1879 roku.

Polish Weekly: Czym jest „Polskie Lobby”? Czy to jakaś nowo utworzona organizacja polonijna?

R.F.: Nie, nie jesteśmy organizacją. Jesteśmy, jak Pani nas nazwała grupą. Jesteśmy oddolną inicjatywą zwykłych ludzi – Polonii, Polaków, których zaszokowała decyzja Rady Regentów o zamknięciu seminarium w Orchard Lake. Czekaliśmy na odezw istniejących polonijnych organizacji, na ich oficjalny głos sprzeciwu. Niestety miesiąc minął i nie doczekaliśmy się oficjalnego stanowiska, więc przygotowaliśmy odezwę sprzeciwu wobec decyzji o zamknięciu seminarium. Wydrukowaliśmy formularze do zbierania nazwisk, adresów, emaili i telefonów i zaczęliśmy zbierać podpisy w Orchard Lake, Sterling Heights i Hamtramck. Nazwaliśmy się Polskie Lobby, bo to jest nazwa złożona z polskiego i angielskiego słowa i pokazuje nasz związek i z Polską i z USA.
Nasz email adres to polskielobby@gmail.com

Polish Weekly: Czy polskie środowisko w Michigan zareagowało, jaki był odzew?

R.F.: Bardzo pozytywny i duże podziękowania należą się naszym ochotnikom zbierającym podpisy a także Polish Weekly i panu Różalskiemu, który w radio rozpropagował naszą akcję oraz gazetom, które przedrukowały odezwę. Zebraliśmy prawie tysiąc podpisów z samego Michigan, odezwała się do nas Polonia z Chicago, Nowego Jorku, Waszyngtonu, Teksasu i Wisconsin. Oni również przedrukowywali po polsku i po angielsku nasze odezwy. Dostaliśmy zaproszenia do mediów w różnych stanach Ameryki, żeby naświetlić sprawę, o którą walczymy. Z naszego punktu widzenia najważniejsze było to, że nasza akcja zjednoczyła Polonię i Polaków. Stworzyliśmy kontakt emailowy, w budowie jest strona internetowa polskie lobby.com. Może uda nam się stworzyć prawdziwe polskie lobby do przedstawiania i rozwiązywania ważnych dla Polonii i Polski spraw, do zbierania poparcia. Jest w nas potencjalna siła. Podobno Polonia była zdolna zebrać kiedyś pięć milionów podpisów pod wnioskiem o przystąpieniu Polski do NATO.

To takie marzenia na przyszłość, ale na razie zaczęliśmy od Seminarium. Nie odwoływaliśmy się do niedawnych kontrowersji, nie opowiadaliśmy się po pewnej stronie lub przeciwko jej, w ogóle o tym nie wspominaliśmy. Tłumaczyliśmy tylko dlaczego musimy ratować zagrożone zamknięciem polskie seminarium i znajdowaliśmy u ludzi zrozumienie.

Polish Weekly: Niektórzy uważają, że Seminarium powinno być zamknięte, Wy chcecie je ratować, dlaczego?

R.F.: Seminarium Cyryla i Metodego jest polskim dziedzictwem w USA. Starym, starszym niż Ford, GM czy Chrysler. Starszym niż General Electric i Coca Cola. Jest to ważne w kraju, gdzie ludzie chcą znać swoje korzenie a wszystkie grupy narodowe i etniczne mają swoje ośrodki i kultywują swoje tradycje. O pozwolenie na budowę polskiego seminarium w Ameryce zabiegał ksiądz Leopold Moczygemba, inicjator polskiego osadnictwa w Teksasie, twórca miasta i parafii Panna Maria. Pozwolenie na utworzenie seminarium wydał sam papież Leon XIII 14 stycznia roku 1879 (*załącznik numer 1) a powstało ono pod przewodnictwem księdza Józefa Dąbrowskiego w Detroit w 1885 roku a potem w roku 1909 zostało przeniesione przez księdza Witolda Buchaczkowskiego do kupionego ze składek Polonii kompleksu Orchard Lake, dawnej siedziby Akademii Wojskowej. Zakup ziemi i budynków kosztował sto osiemdziesiąt trzy tysiące dolarów – suma wtedy ogromna. Dziś to mogły by być 183 miliony a może i więcej. Pamiętajmy, że złożyli się na to biedni ludzie, ludzie prości, o uczciwych zasadach moralnych, pełni wiary i patriotyzmu. Pamiętajmy, że to byli nasi rodacy, często nasi przodkowie i że te pieniądze to była ich krwawica. Celem seminarium i szkoły było zachowanie wiary katolickiej i polskości. Polonia przez dziesięciolecia sponsorowała seminarium i szkołę szczodrymi datkami (*załącznik 2), czyniono także liczne zapisy testamentowe.


Załącznik numer 2. Gazeta z 1929 roku z datkami na seminarium

Długie lata ośrodek był polską dumą. Obok seminarium działała polska szkoła i college. Powstał polski kościół, grota Maryjna, kaplica. Było muzeum, biblioteka, polskie archiwa, galeria z obrazami, rzeźbami, cennymi zbiorami. Wszystko otwarte, dostępne dla zwiedzających. Odbywały się tam spotkania polskich organizacji, wystawy, koncerty. Kwitło polskie i polonijne życie.
W pewnym momencie jednak coś się zacięło, zmienił się charakter placówki, która zaczęła działać jako organizacja Non Profit i w której najważniejszą rolę zaczęła odgrywać Rada Regentów. W regulaminie organizacji zapisano jednak, że Rada Regentów ma składać się z Polaków i Amerykanów pochodzenia polskiego.

I wszystko wydawało się w porządku, lecz stracono czujność, nikt nie zagłębiał się w kwestie organizacyjne i finansowe, nikt nie sprawdzał jak to działa i czy działa. A w tak zwanym międzyczasie regulamin zmienił się wiele razy. Przestał obowiązywać wymóg polskiego pochodzenia, wprowadzono nowe zapisy i nawet dla laika widać, że zmiany idą w dziwnym kierunku. Czyżby w kierunku przejęcia własności? W załączniku numer 3* podajemy aktualny regulamin (by-laws). Proszę zwrócić uwagę na cele poszczególnych instytucji wchodzących w skład Orchard Lake Schools. Ileż słów o kultywowaniu polskiego dziedzictwa! Można zobaczyć jak rozległe są dzisiaj uprawnienia regentów, ale proszę też zwrócić uwagę, że zobowiązani są oni do działania zgodnego z prawem cywilnym i kościelnym. Do tego faktu jeszcze wrócę.

Załącznik numer 4* to aktualna lista Regentów.Tylko jedna trzecia jest pochodzenia polskiego a w ścisłym zarządzie tylko jedna osoba. Widać więc jak bardzo niekorzystna jest sytuacja z punktu widzenia Polonii, jak mało reprezentatywne są polskie interesy.

Z punktu widzenia „polskich interesów “i mało polskiej Rady Regentów intrygujący jest załącznik numer 5*. Jest to wywiad, jakiego udzielił panu Różalskiemu w 2017 roku pan Gross, który jest Przewodniczącym Rady Regentów. Wywiad jest długi, ale warto go wysłuchać, gdyż pan Gross mówi wyraźnie o bliżej niesprecyzowanych „naszych celach”. Ciekawy jest zwłaszcza fragment od 9 tej minuty. Czyż nie jest tu mowa o przejęciu Orchard Lake po „wyeliminowaniu własności kościelnej”, czyli Seminarium?

I tutaj chcę przejść do konkretnej odpowiedzi, dlaczego trzeba ratować seminarium. Otóż telefonując do Oakland County Register of Deeds, czyli biura, gdzie przechowywane są akty własności dowiedziałam się, że na akcie własności kampusu Orchard Lake obecnie wpisane są trzy podmioty:
1) Orchard Lake Schools
2) Saint Mary’s Preparatory
3) SS. Cyril and Methodius Seminary

Upraszczając: numer jeden to regenci, numer dwa to szkoła średnia, numer 3 to seminarium. Spośród tych trzech podmiotów na akcie własności tylko Seminarium zachowuje jakieś ślady polskości i należy je ratować za wszelka cenę i mimo wszystko. Reszta podmiotów to tylko słowa. W regulaminie i na stronie szkoły słowo polski często występuje, ale nie idą za tym czyny. Nie chodzą tam polskie dzieci, nie uczy się polskiej literatury, historii, języka. Polscy regenci są w mniejszości i podobno wszyscy oni (co jest dla mnie wręcz nie do uwierzenia) głosowali za zamknięciem seminarium!

Polish Weekly: Mówi Pani, że tylko seminarium kultywuje polskość. Jak to? 13 lat temu powołano Polskę Misję.

R.F.: Polska Misja to oddzielne zagadnienie. Jak już wspomniałam nie znajduje się ona na akcie własności. Oby się nie okazało, że gdy zabraknie seminarium to Polska Misja będzie następna, która trafi pod młotek a jej zbiory, tak cenne dla kultury polskiej zostaną albo sprzedane, albo wyrzucone na śmietnik, bo o takich „pomysłach” mówią świadkowie. Polska Misja jest w regresie. Muzea i Galeria są zamknięte. Zbiory są upychane po kątach w warunkach urągających wszelkiemu wyobrażeniu o chronieniu cennych artefaktów. Cieknący dach, nieszczelne okna, brak ekspozycji, wiecznie obiecywany remont i nawet dwa plany budowy i remontu i … jeszcze większa ciasnota, bo trzeba zrobić miejsce dla szkoły. Gorzej jeszcze! Co jakiś czas na aukcjach pojawiają się dokumenty i dzieła sztuki z kolekcji Orchard Lake. Skąd? Jak? Kto? Gdzie? Nie wiadomo. Wiadomo, że muzeum posiadało ponad 100 tzw. listów królewskich, potem mówiono o ponad pięćdziesięciu a dzisiaj mówi się o 42. To jest po prostu niebywały skandal, który nigdy i nigdzie nie powinien się zdarzyć i my jako Polonia domagamy się profesjonalnego zadbania o zbiory, właściwej ekspozycji, nawet jeśli miało to by być wybudowanie nowego odpowiedniego budynku z systemem ochrony i regularnej inwentaryzacji zbiorów.

Wydawało się, że Polska Misja miała szczęście, bo znalazł się szlachetny i hojny sponsor. Polscy patrioci małżeństwo Edward i Józefina Wikiera przekazali datek deponowany w złocie i warty dzisiaj około 20 milionów dolarów na „Polish Cultural Mission” zaznaczając, że nie może to być przeznaczone na kościół, seminarium czy szkołę – tylko właśnie na Polską Misję. Dokumenty i zeznania podatkowe fundacji Wikiery dostępne są na internecie.

Załącznik numer 6 Przykladowe rozliczenie podatkowe fundacji Wikierów

Dowiadujemy się, że odsetki wynoszą rocznie około 600 tysięcy dolarów. Widzimy, że pieniądze są wydawane wcale nie na Polską Misję, ale na „Orchard Lake Schools” i że funduszem zawiaduje pan Gross. Czy nie jest to konflikt interesów? Czy nie wygląda to jak lis zarządzający kurnikiem? Jest tajemnicą poliszynela, że te 600 tysięcy trafia do wspólnego worka a Polska Misja dostaje tylko śladowe pieniądze pozwalające na opłacenie pracowników i na niewiele więcej. Nazywa się to ładnie alokacją. Pytanie do Regentów: Dlaczego pieniądze przeznaczone przez spadkodawców na konkretny cel są wydawane niezgodnie z przeznaczeniem? Dlaczego pieniądze idą do wspólnego worka? Dlaczego mimo stałych wieloletnich dochodów Polska Misja jest niedoinwestowana, nie doczekała się nowego budynku i właściwej ekspozycji zbiorów? Dlaczego cenne dokumenty, jak na przykład unikatowa korespondencja zesłańców nie służą badaniom i praktycznie nikt o nich nie wie? Dlaczego zamyka się profitowe oddziały, na przykład bardzo popularną komórkę genealogiczną? Co się stało z olbrzymim grantem przeznaczonym na jej finansowanie? Czy zasilił konto szkoły? Czy to prawda, że ludziom, którzy chcą przepisać spadek lub darować pieniądze konkretnie na seminarium, uniemożliwia się to a datki trafiają do „Orchard Lake Schools”? Jak duże są te pieniądze? Jak są dysponowane? Z jakich pieniędzy buduje się nową szkołę na kampusie? Czy nie z donacji na „seminarium”? Czy nie z „Fundacji Wikiery”? Dlaczego regenci nie udostępniają polskiej społeczności rozliczeń finansowych? Czy jest tam coś do ukrycia?

Polish Weekly: Ostro powiedziane!

R.F.: Nie, nieostro. Są to zwyczajne pytania, tylko, że nagromadzone przez lata a regenci po pierwsze powinni prowadzić politykę otwartości, nawet w celu uniknięcia podejrzeń a po drugie powinni na te pytania zwyczajnie odpowiedzieć, również w tym samym celu.

Polish Weekly: Czy grupa Polskie Lobby kontaktowała się z Regentami?

R.F.: I tak i nie. Długo trwały prośby o kontakt i informacje, aż w końcu dostałam zdjęcie listy regentów wysłane przez pana Mirko Vukelic’a. Odpisałam, że proszę o więcej informacji powołując się na Akt Wolności Informacji ( Freedom of Information Act).


Wtedy dostałam odpowiedź od Todd’a Covert’a, że nie obowiązuje ich FOIA. Spróbowałam trzeci raz i było jeszcze gorzej. List pana Covert’a był niegrzeczny a nawet agresywny i zaczynał się od słów „This will be the last time that we respond to your request….”.

Na ten list już nie odpowiedziałam. Początkowo chciałam napisać, że między innymi właśnie moi pradziadkowie Joanna Trzeciak i Józef Źrałka składali się na to seminarium, ale przecież pan Covert wiedział, że piszę jako przedstawicielka Polonii. Wiedział i odpisał w sposób mało, że niegrzeczny, ale lekceważący dla mnie a tym samym dla całej polonijnej społeczności. Czy Rada Regentów jest jakimś Wysokim Gremium, któremu nie można zadawać pytań? Czy czują się oni właścicielami Orchard Lake? Czy dla nich przedstawiciele Polonii to nieznośni petenci, których trzeba potraktować z góry? Ja miałam takie właśnie odczucia. Jest to smutne, ale wierzę, że następne rozmowy na specjalnym zebraniu będą produktywne i nie skażone protekcjonalnym do nas podejściem.

Polish Weekly: Rozumiem, że nie ustaliście w poszukiwaniu kontaktów i szukaniu odpowiedzi na Wasze pytania.

R.F.: Tak, rozmawialiśmy z polskimi regentami. Na przykład, była telefoniczna, krótka rozmowa z panią Bańkowską, która powiedziała mi, że wobec argumentów przedstawionych przez pana Grossa nie mogli podjąć innej decyzji niż zamknięcie seminarium. Nie powiedziała jakie to były argumenty a na moje pytanie czy przedstawione były i rozpatrywane inne decyzje, pani Anna Bańkowska odpowiedziała, że nie. Pan Ryszard Walawender niestety nie odpowiedział na mojego emaila i na telefony innych. Natomiast bardzo interesująca i produktywna była rozmowa z panem Joe Majcherem, który wyjaśnił, że seminarium jest zbyt kosztowne. Że co roku seminarium kosztuje 600 tysięcy dolarów i jest nieopłacalne, bo jest bardzo mało kleryków. Powiedział, że seminarium w Krakowie, skąd przychodziła większość kleryków zostało zamknięte a inni klerycy nie mogą zmieniać seminarium w czasie studiów, tak więc nikt nie przyjdzie do Orchard Lake. Pan Majcher poinformował mnie, że przez pierwsze dwa lata nauka kleryków w seminarium jest opłacana z kosztów własnych Orchard Lake. Następnie koszty te są zwracane i dalsze dwa lata nauki są opłacane przez sponsorującą przyszłego księdza parafię. Niestety często się zdarza, że księża rezygnują wcześniej i zainwestowane w nich pieniądze są stracone. Pan Majcher powiedział, że rodzice dzieci ze szkoły średniej buntują się, że z pieniędzy na czesne muszą opłacać nierentowne Seminarium. Powiedział, że Seminarium byłoby do uratowania, gdyby co roku przychodziło do niego chociaż ośmiu nowych kleryków.

Polish Weekly: I co Państwo na to?

R.F.: Są różne opinie na temat argumentów pana Majchera. Opinie zarówno emocjonalne jak i merytoryczne. Zacznę od emocjonalnych; kilka osób zwróciło uwagę, że przez większość czasu swego istnienia to seminarium dotowało szkołę a nie na odwrót. Że, gdyby nie pieniądze wrzucane do wspólnego worka to seminarium dysponowałoby wystarczającymi funduszami do utrzymania się, bo właściwie wszystkie donacje czy zapisy testamentalne szły na seminarium. Że wielu polonijnych inwestorów wstrzymuje się ze sponsoringiem, ze względu na niejasne sytuacje finansowe i ich kompletną nieprzejrzystość. Pojawiają się też głosy żalu, że szkoła średnia straciła polski charakter a przecież znajduje się na terenie wykupionym i sponsorowanym przez Polonię, więc może to szkoła powinna płacić za wynajem pomieszczeń i ziemi a może powinna nawet wykupić sobie inną lokalizację i tam sobie działać za swoje pieniądze…

To zarzuty emocjonalne. Są też propozycje merytoryczne. Pierwszą z nich jeszcze na gorąco w rozmowie przedstawiłam panu Majcherowi: Należy nawiązać współpracę na przykład z Chrystusowcami, których celem jest duszpasterstwo wśród Polonii na świecie. Niech kształcą się dwa lata w Poznaniu a na trzeci i czwarty rok przyjeżdżają studiować w Orchard Lake. Niestety potem dowiedziałam się, że Chrystusowcy na pewno nie byliby zainteresowani taką propozycją. No ale może inny zakon…?

Kilka lat temu na Kanclerza kandydował ksiądz Tomasz Seweryn, który jako jedyny z ówczesnych kandydatów przestawił program czyniący z seminarium samowystarczalną a nawet dochodową instytucję. Podajemy ten program w załączniku numer 8* Może będzie dla kogoś inspiracją? Może są lub pojawią się inne ciekawe pomysły? Wiem, że niektórzy proponują katolicką działalność rekolekcyjną i misyjną, inni studia teologiczne dla ludzi świeckich w kierunku katolicka rodzina itp.

Polish Weekly: A co na to strona kościelna?

R.F.: Jesteśmy umówieni na rozmowę z arcybiskupem Vigneron’em i wtedy będziemy wiedzieć więcej. Na razie nasze wiadomości są ograniczone do faktu, że to Rada Regentów OLS zadecydowała o zamknięcie seminarium.

I tu chcę powrócić do Regulaminu Orchard Lake Schools i zapisie mówiącym o przestrzeganiu prawa cywilnego i kanonicznego. Cytuję fragment prawa kościelnego:
Can 320 § 1 „Only the Holly See can suppress associations it has erected.”
Co znaczy: Tylko Stolica Apostolska może znieść stowarzyszenia, które założyła.

I znów nasuwają się pytania: Czy to papież zadecydował o zamknięciu polskiego seminarium? Czy o tym w ogóle wie?
Jak cywilna rada może rozwiązać kościelną instytucję? Co na to Arcybiskup?
Będziemy znali odpowiedzi na te pytania. Mamy dostęp do Polskiego Episkopatu, będziemy mieli również kontakt z instytucjami papieskimi. Dotrzemy dosłownie wszędzie, żeby poznać prawdę i uniemożliwić bezprawną decyzję.

Tak nawiasem mówiąc chciałabym przedstawić czytelnikom dwa ciekawe listy, których prawdziwość została potwierdzona. Pierwszy to list Episkopatu Polskiego do Arcybiskupa Vigneron’a w którym wyrażana jest troska o losy Seminarium i prośba o jego całkowite niezamykanie. Naświetlone są też fakty, które podważają argumenty regentów podane do amerykańskiej prasy. Drugi list, to odpowiedź Arcybiskupa, że przekazuje tą prośbę Regentom.
Czy Regentom znane są listy? Czy Regentom znane jest prawo kościelne?
Dużo sobie obiecujemy po zapowiedzianym spotkaniu z Arcybiskupem. Wie on jak liczna i wpływowa jest katolicka społeczność Polski i Polonii. Spodziewamy się wyjaśnienia wielu kwestii i znalezienie satysfakcjonującego nas rozwiązania.

Polish Weekly: A jakie to są satysfakcjonujące Was rozwiązania?

R.F.: Są to cele krótkoterminowe i te dalsze wymagające od Polonii dużego zaangażowania, pracy, ale także współpracy z Regentami, rodzicami dzieci szkolnych, wieloma organizacjami a nawet przedstawicielami polskiego rządu.

Najbliższy cel, to zachowanie seminarium i myślę, że już wyjaśniłam, dlaczego to jest ważne. Drugi cel to przywrócenie polskości na kampusie. Jest to powiedziane bardzo ogólnie, ale przede wszystkim chodzi nam o Polską Misję i nowa dla niej pomieszczenie. Chodzi nam o miejsce dla Polonii, polonijnych organizacji, może nawet przedstawicielstwa konsularnego. Miejsce na wydarzenia kulturalne, handlowe, kooperacyjne. Zgodne to jest zresztą ze statutem Orchard Lake Schools. Osobiście marzy mi się ponowne otworzenie „działalności genealogicznej”. Mam wizję wielkiej trójwymiarowej, podświetlonej mapy Polski z naniesionymi na niej tysiącami miejscowości i z wielkim napisem nad nią: „Where are you from”? I żeby ludziom po naciśnięciu nazwy swojej miejscowości na ekranie obok wyświetlał się film jak jego miasto wyglądało kiedyś, jak wygląda teraz, co jest tam ciekawego, jakie można nawiązać kontakty kulturalne, turystyczne czy biznesowe, itd. Można taki projekt zrobić we współpracy nawet z polskimi szkołami średnimi.

Chcemy, żeby Orchard Lake był naszą polonijną wizytówką, naszym Wawelem, naszym Taj Mahal, żeby wiedzieli o nim wszyscy Amerykanie polskiego pochodzenia; starzy, młodzi, mówiący i nie mówiący po polsku, ale czujący więź z krajem przodków. To ostatni dzwonek, zanim po polskim dziedzictwie nie zostanie tam nawet wspomnienie. Liczymy na współpracę z polskimi regentami.
Chcemy też współpracować ze wszystkimi regentami i z rodzicami uczniów szkoły średniej i przedstawić im nasz plan „pogodzenia serca z rozumem” czyli współistnienia polskiego dziedzictwa z amerykańską teraźniejszością. Jesteśmy realistami i nie obrażamy się na rzeczywistość. Naszą propozycją jest sprawienie, żeby ta katolicka szkoła średnia znana była nie tylko ze świetnych wyników sportowych. Chcielibyśmy, żeby była znana z tego, że będzie w niej nauka historii Polski, zwłaszcza najnowszej od drugiej wojny światowej, i jej związki z historią amerykańską. Chcemy również, żeby w ramach czesnego uczniowie uczyli się w sposób intensywny języka polskiego i żeby po czterech latach mogli nim biegle władać w mowie i w piśmie. Żeby było robione to w sposób nowoczesny i atrakcyjny, we współpracy z rówieśnikami polskimi, konwersacją na Zoomie czy Skypie, wymianą wakacyjną, zielonymi szkołami. Żeby zakończeniem takiej czteroletniej nauki była wycieczka do Polski.

Myślę, że jest to możliwe do zrealizowania i że szkoła by tylko zyskała, gdyby wieść o wyjątkowym programie rozniosła się po USA. Fakt, że jest to prestiżowa szkoła z internatem mogłaby przyciągnąć do niej uczniów pochodzenia polskiego z całych Stanów Zjednoczonych. A uczniowie zyskaliby biegłą znajomość języka obcego co nie tylko pięknie wygląda na resume ale przynosi konkretne korzyści.

Polish Weekly: Życzymy więc Wam i całej Polonii, by Wasze działania zyskały szerokie poparcie i by starczyło Wam zapału i cierpliwości w realizacji programu uratowania polskiego dziedzictwa w Orchard Lake Schools. Dziękuję za rozmowę.

Załączniki

Załącznik numer 3 Aktualny regulamin OLS (Bylaws)
Bylaw OLS

Załącznik numer 8 Plan księdza Tomasza Seweryna

Restore and rekindle OLS-TS PLAN

Załącznik numer 9a- List Episkopatu do Arcybiskupa

Załącznik numer 9b Odpowiedz Arcybiskupa Detroit

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *