List do redakcji, uwagi zmartwionego Polonusa

Przeczytałem w jednym z ostatnich numerów artykuł o tym „Co naprawdę kryje się za decyzją zamknięcia Polskiego Seminarium w Orchard Lake?” i postanowiłem już dłużej nie ukrywać swoich myśli.
Od lat jestem częstym gościem w Orchard Lake i przyglądam się z ogromnym smutkiem temu co wyprawiają tutejsze władze. Kiedyś myślałem, że to kanclerz decyduje o wszystkim i tak to wyglądało w okresie rządów ks. Milewskiego.

Ale od wielu lat wiem, że to Rada Regentów stoi za każdą decyzją. I myślę, że i za tą dotycząca zamknięcia seminarium. Przecież ci co są trustees seminarium nie zrobią nic czego regenci sobie nie życzą. A zgodnie z tym co mówią ludzie, od lat planują wyrzucenie resztek polskości z Orchard Lake. Wystarczy popatrzeć na ich poczynania w ostatnich kilku latach. Seminarium nie jest pierwszą próbą. Wybór ostatniego kanclerza, który już kiedyś pracował w OL i był im znany, wtedy, gdy mogli wybrać między innymi ks. Romana Pasiecznego, znanego i poważanego kapłana wśród Polonii w Michigan, fantastycznego kandydata na to stanowisko.

To także, jest dowodem braku pozytywnej wizji dla OL i próbą wykluczenia Polonii z Michigan, która jest najbardziej zorientowana w ich poczynaniach. A zatrudnienie „prawdziwego dyrektora” OL, Todda Coverta, robiącego, to co dobre dla rady, ale nie dla OL, ponoć za jednego dolara rocznego wynagrodzenia?

Czy pozbycie się wielu polskojęzycznych pracowników? Kiedyś OL żyło a teraz to pusty teren, gdzie trudno znaleźć kogoś mówiącego po polsku. Jedyną instytucją działającą w OL jest szkoła średnia. Ponoć obecny poziom tej szkoły nie jest taki jak kiedyś. Zmiana nastąpiła, gdy pozbyto się nauczycieli z wieloletnim stażem pracy. To była jedna z decyzji Todda Coverta, czyli Regentów. Mamy wiele katolickich szkół średnich w Michigan, a obniżenie poziomu nauczania i przyjęcie dziewczynek dwa lata temu jest pozbawione sensu. Wyraźnie, nie interesuje ich przyszłość tych szkół.

Ale wracając do tego co szczególnie mi bliskie: seminarium i Misja Polska (Polish Mission, czyli PM ), obawiam się, że zapewnienia rady co do wspaniałej przyszłości PM są tylko banialukami dla zamydlenia oczu Polonii. Jak można wierzyć komuś kto jest okryty tajemnicą. Nie można mieć zaufania do osób ukrywających swoje nazwisko. Informacje o radzie powinny być ogólnie dostępne. A nie ma nigdzie wiadomości kto jej członkiem.
Wiemy kto zasiada w radzie PM, czy seminarium, ale jakoś nic o regentach. Dlaczego? Co kryje się za tym. Znane jest jedno nazwisko, Gross. To chyba ten o którym autorka artkułu pisze, że udzielał informacji prasie amerykańskiej.
Ten sam osobnik widnieje w zarządzie Fundacji Wikiery (informacje z Internetu) jako jej dyrektor. To z pieniędzy tej fundacji opłacane jest to co robi PM pozostająca pod kierownictwem Rady Regentów. Czy to nie jest konflikt interesów?

Ja nie wierzę, żeby którykolwiek z tych ludzi chciał rozmawiać z Polonią i prasą polonijną. My wiemy o co pytać. A jak widać im nie zależy na prawdomówności, a wręcz przeciwnie, boją się pokazać prawdziwe swoje oblicze. Mam nadzieję, że autorka będzie konsekwentna i powiadomi nas o odpowiedzi trustees na jej list, czyli odpowiedzi regentów.

Więcej, Polonia powinna dzwonić i domagać się takiego spotkania. Nie możemy pozwolić, aby niewiadomo kto zamknął seminarium, a może i pozbył się naszych zbiorów w OL, rozparcelował ziemie i zaprzepaścił dorobek wielu ciężko pracujących emigrantów polskich.

Adam Z z Troy MI

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *