Press Release Oświadczenie archiwistki Polskiej Misji ws. listu otwartego do regentów Orchard Lake Schools

List otwarty do „All Regents of Orchard Lake Schools” datowany 20 stycznia 2021 r. został opublikowany w tygodniku (obecnie tylko internetowe wydanie) Polish Weekly 27 stycznia br. 13 lutego ten sam list ukazał się w piśmie „Gwiazda Polarna”. (Również ukazał się kolejny artykuł w różnych mediach internetowych: Ocalić dla przyszłych pokoleń, autorstwa Biniecki, Murawska).

Co prawda list nie jest skierowany do mnie, jednak porusza sprawę archiwum, rzekomo zamkniętego od dwóch lat, czyli od czasu, kiedy ja właśnie jestem zatrudniona jako archiwista w Orchard Lake. Najciekawsze jest to, że pod listem podpisała się osoba, która korzystała z archiwum przez dwa dni w lipcu 2020 przeglądając pismo „Sodalis”. W ogóle pod listem podpisało się kilka osób, które mnie znają i nawet mają mój nr telefonu komórkowego. Dziwne że nie sprawdziły, czy archiwum jest zamknięte zasięgając informacji u źródeł.

Przyznam, że po przeczytaniu listu otwartego budzą się we mnie mieszane uczucia, bo z jednej strony rozumiem troskę o zachowanie polskiego dziedzictwa i sama to jak najbardziej popieram, z drugiej strony widzę hipokryzję, nie wiem czy nieświadomą czy stosowaną z premedytacją.

Zupełnie nie rozumiem łączenia aktualnej sytuacji spraw toczących się w sądzie (które trwają od kilku miesięcy) ze sprawami zachowania polskiego dziedzictwa w Orchard Lake, gdyż problem braku odpowiednich warunków przechowywania zbiorów znany jest już od ponad 30 lat.

Mniej więcej od lat 70. XX w. zauważalny jest rozwój infrastruktury służącej szkole średniej, czyli St. Mary Preparatory, natomiast uszczupla się baza materialna przeznaczona do przechowywania muzealiów, archiwaliów i obiektów sztuki. Nie będę tu szczegółowo omawiać, co i kiedy zostało zbudowane lub rozebrane. Krótką historię polskiego ośrodka w Orchard Lake przedstawiłam w artykule, który niebawem ukaże się wraz z materiałami z Międzynarodowej Konferencji Naukowej, jaka odbyła się w Orchard Lake w październiku 2020 (częściowo online) organizowanej przez Światową Radę Badań nad Polonią.

W roku 1970 ówczesny rektor seminarium, ks. Walter Ziemba ogłosił 15-letni plan przygotowań do 100-lecia Seminarium Polskiego. W ramach przygotowań miało powstać kilka budynków, m.in. gmach mieszczący galerię sztuki, muzeum i pomieszczenia administracyjne. Drugi, mniejszy obiekt przeznaczony miał być wyłącznie na archiwum. Te plany nie zostały jak dotąd zrealizowane.

W roku jubileuszowym 1985 ks. prałat Zdzisław Peszkowski pisał w książce Ludzie Stulecia „Wybudowaliśmy w Orchard Lake, dzięki hojnej dotacji wspaniałą halę gimnastyczną, ale gdzie są pomieszczenia dla zbiorów polskich o wartości często bezcennej?” To pytanie do dziś pozostaje bez odpowiedzi. W międzyczasie przeprowadzano różne remonty budynków, ale nowe obiekty nie powstały. Był również kilka lat temu (około 2016 r.) plan rozbudowy galerii, ale projektu nadal nie zrealizowano. Budynki, w których przechowywane są archiwalia i muzealia nie spełniają standardów wymaganych dla tego typu obiektów. Opisane problemy trwają od wielu lat, a nie od kilku miesięcy.

Najbardziej dziwią mnie insynuacje, że oto teraz będzie wszystko wywożone, wykradane, niszczone. Ja takie głosy słyszałam po raz pierwszy w 2002 r., kiedy przyjechałam do Chicago. Wtedy słyszałam o niszczeniu polskiego archiwum w Orchard Lake i wywożeniu zbiorów do Polski, a przecież wówczas władze Orchard Lake były w komplecie: był kanclerz i dyrektor archiwum (nie istniała jeszcze Polska Misja).

Kiedy przejęłam pieczę nad archiwum w połowie maja 2019 r., chciałam sprawdzić, jaki jest faktyczny stan archiwum. Okazało się to bardzo skomplikowane i jeszcze nie skończyłam „zapoznawania się” z zasobem zbioru Centralnego Archiwum Polonii, mimo że na moją prośbę archiwum było zamknięte od września 2019 do lutego 2020. Bezpośrednią przyczyną zamknięcia archiwum był remont biura i przygotowanie sali dla osób przeprowadzających kwerendy. Poza tym, dużo czasu przeznaczałam na poszukiwanie zamawianym materiałów, skanowanie itp. Dodatkowo zaniepokoił mnie fakt braku niektórych jednostek archiwalnych, które potrzebowałam zeskanować i wysłać dla osób, które zamawiały dane materiały.

Razem z archiwistą delegowanym przez Naczelną Dyrekcję Archiwów Państwowych przeprowadziliśmy skontrum, czyli sprawdzenie wszystkich zespołów archiwum, które były opracowywane przez archiwistów z Polski. Okazało się, że brakuje ponad trzydziestu jednostek archiwalnych, większość z nich znalazłam później w pomieszczeniach innego budynku, były to albumy ze zdjęciami. Kilku jednostek brakuje w dalszym ciągu, przypuszczam, że gdzieś są w archiwum, tylko nie wróciły na swoje miejsce. Podobnie wygląda sprawa czasopism wydawanych przez różne instytucje w Orchard Lake. W inwentarzach znajduje się informacja, że dane czasopismo jest w komplecie, ja jednak stwierdziłam braki, mam nadzieję, że brakujące numery gdzieś się znajdą.

Na pierwszy rzut oka pomieszczenia archiwum wyglądały estetycznie i imponująco – wszystkie półki założone pod sufit pudłami antykwasowymi. Po wstępnym zapoznaniu się z zawartością okazało się, że blisko 800 (osiemset) pudeł było pustych. Były to w większości nowe pudła, jednak część była wcześniej używana, a naklejki z napisami świadczyły o wcześniejszym przekładaniu zbiorów. Zawartość wielu pudeł budziła zdumienie, np. egzemplarze tej samej książki, ramki od obrazków, współczesne magazyny sportowe, materiały biurowe itp.

Nie będę tutaj zamieszczać szczegółowego raportu dotyczącego archiwum, dodam tyko, że zbiory dotyczące parafii polskich były w nieładzie. Tylko na zewnątrz napisy na pudłach były w nienagannym porządku, natomiast wewnątrz było bardzo wiele pomyłek, tzn. parafie przyporządkowane niewłaściwym diecezjom itp. Wiele ksiąg parafialnych jest w kilku egzemplarzach, a nawet posiada kilka egzemplarzy kserokopii, co powoduje zwiększenie objętości bez realnego powiększenia zasobów zbioru.

Nie zdążyłam przejrzeć do końca zbiorów osobowych zawierających informacje biograficzne duchowieństwa polonijnego, mam jednak wątpliwości, czy zostały rzetelnie przygotowane. Kiedy poszukiwałam informacji odnośnie 6 księży, w dwóch przypadkach pod jedną sygnaturą znalazły się dokumenty dwóch różnych osób, zbieżne były tylko imiona i nazwiska. Powyższe wyjaśnienie tyczy się informacji z listu otwartego, gdzie stwierdza się, że „Zbiory archiwalne ponoć są ponownie porządkowane, chociaż były już częściowo ułożone”. Dodam, że pod listem podpisana jest osoba, która przez kilka lat pomagała w pracy dyrektorowi archiwum.

Po odebraniu pustych pudeł i przeniesieniu niektórych zespołów do innych pomieszczeń, wygospodarowane zostało jedno puste pomieszczenie służące obecnie za pracownię. Obecnie archiwum zajmuje siedem pomieszczeń w budynku Ark. Z uwagi na niewielką wytrzymałość stropów, regały umieszczone są tylko pod ścianami i na belkach podtrzymujących strop. Gdyby archiwum ulokować na parterze, zajęłoby o połowę mniejszą powierzchnię.

Trudno jest dokładnie rozpoznać zasób archiwum, gdyż archiwum zmieniało lokum i zbiory były przepakowywane. Najpierw zbiory były przenoszone z biblioteki do budynku Barrack (dawne koszary Akademii Wojskowej), a potem przed zburzeniem tegoż budynku przenoszone do budynku Ark. Niektóre archiwalia były też przenoszone z budynku Wotta. Wiele z archiwów przekazanych przez organizacje polonijne posiadają inwentarze książkowe przygotowane przez dyrektora archiwum, jednak nie jest łatwo sprawdzić zasoby, gdyż sygnatura na pudłach nie ma odniesienia do wewnętrznych sygnatur zgodnych z katalogiem.

Okazało się też, że istnieją trzy różne podziały zasobów archiwum na zbiory, podziały te częściowo się wykluczają. Na stronie internetowej „szukaj w archiwach” podany jest podział na sto zespołów wydzielonych przez archiwistów z Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych. Według tego podziału listy królewskie i innych dostojników należą do zespołu nr 1 jest to kolekcja dr. Aleksandra Kahanowicza. Archiwum harcerzy to zespół nr 19.

Największy problem stanowi ewidencjonowanie zasobu archiwum, jakie powinna prowadzić każda tego typu placówka. Generalnie brak jest (a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo) księgi nabytków i ubytków, która wykazywałaby, jak kształtował się zasób archiwum. Nie znalazłam też żadnych spisów zdawczo-odbiorczych, jakie powinny być sporządzane przy deponowaniu archiwaliów. Być może takie dokumenty istniały, jednak nie została mi przekazana żadna tego typu dokumentacja. Trudno mi się wypowiadać na temat listów polskich sierot, sądzę, że dyrektor Polskiej Misji zawarł odpowiednią umowę w 2016 roku z Dyrekcją Muzeum Piśmiennictwa i Drukarstwa w Grębocinie, gdzie listy były poddane konserwacji, a następnie wystawione na wystawie w Muzeum Archidiecezjalnym w Toruniu, dzięki temu miała miejsce promocja Orchard Lake Schools oraz Polskiej Misji.

Po roku 2018 ostatni dyrektor Polskiej Misji kontynuował współpracę z dyrektorem Muzeum Piśmiennictwa i Drukarstwa w Grębocinie, dzięki czemu obiekty te wystawiane były w wielu prestiżowych miejscach w Polsce, zwracając uwagę, na bogactwo zbiorów znajdujących się w posiadaniu Polskiej Misji w Orchard Lake.

Dla jasności dodam, że dostępne w internecie opisy zasobów archiwum, które mówią o zbiorach zgromadzonych w 50 pokojach, dotyczą sytuacji sprzed roku 2009, kiedy to zbiory archiwalne, muzealne i biblioteczne stanowiły jedną całość. Przed zburzeniem budynku Barrack księgozbiór liczący około 40 tys. woluminów książek (w tym starodruki) i czasopism polonijnych został przeniesiony do biblioteki, natomiast do budynku Ark przeniesiono archiwalia i niewielką część księgozbioru. Z powodu przenoszenia archiwum zmieniło się też lokum muzeum niektórych organizacji polonijnych (wszystkie muzea znajdują się obecnie na trzecim piętrze budynku Ark). Posiadam również wiedzę odnośnie przechowywania obrazów i rzeźb, które znajdowały się w galerii, a także prac dokumentacyjno-inwentaryzacyjnych przeprowadzanych w muzeach, jednak pozycja archiwisty nie upoważnia mnie do wypowiadania się w tej sprawie. Co do książek polskich spakowanych w pudłach, to nie sprawdzałam wszystkich pudeł, jednak część książek ma pieczątkę St. Mary College, czyli uczelni, która została zamknięta w 2000 r. – blisko 10 lat przed założeniem Polskiej Misji.

Nie zgadzam się też ze stwierdzeniem „Wygląda na to, że nie ma nikogo odpowiedzialnego i poinformowanego o stanie wszystkich zbiorów…” Nie wiem czy to niewiedza, czy celowa ignorancja mojej osoby.

Siostra Genowefa Potaczała

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *