O MIGRACJI TERMINÓW KOŚCIELNYCH DO POLSZCZYZNY

Dzięki p. Robertowi Nowakowi znanemu przewodnikowi sudeckiemu dowiedziałem się, że we Wiedniu wychodzi od 1995 r. dwujęzyczny (polsko – niemiecki) miesięcznik POLONIKA. Posiada swoją stronę internetową o czym za chwilę. Pismo prezentuje wysoki poziom dzięki licznemu zespołowi redakcyjnemu. Zwracają uwagę świetne wywiady i rozmowy nie tylko z przedstawicielami Polonii.Pod adresem www.polonika.at/index.php/miesiecznik/rozmowy-poloniki/2811-nasz-hitler-i-wasz-stalin przeczytacie interesującą rozmowę Haliny Iwanowskiej z dziennikarzem i historykiem austriackim Martinem Haidingerem pt. Nasz Hitler i Wasz Stalin. Polecam!

Mnie natomiast zainteresował artykuł Mirosławy Mycawki zamieszczony w nr. 6 z grudnia 2018 r. – Migracje wyrazów z języków germańskich do polszczyzny. Ten bardzo interesujący tekst pochłonąłem z uwagi na moje zainteresowania onomastyczne. Polecam go bardzo i z tego powodu nie będę referować. Nie wszyscy wiedzą, że w języku polskim mamy ponad 3,5 tysiąca wyrazów pochodzenia niemieckiego; antaba, bigos, bruderszaft, durszlak, geszeft, gwarek, jurgielt, konszachty, klamra, łańcuch, majstersztyk, obstalować, rajtuzy, rynsztok, smalec, sołtys, śmigus, ślusarz, urlop, winkiel, wytrych, zydel, czy sławna szajba, która bez przerwy odbija, to tylko drobny przykład. Faktem jest, że adaptacje szeroką rzeką biegły do polszczyzny a nie odwrotnie. Jednak przeczytałem w artykule zdania, z którymi nie mogę się zgodzić. Oto one: „Przełomowym wydarzeniem dla Polski było przyjęcie chrześcijaństwa, którego następstwem był m.in. napływ łacińskiej terminologii chrześcijańskiej za pośrednictwem języka niemieckiego. W ten sposób przywędrowały do polszczyzny m.in. takie wyrazy jak: kościół, biskup, msza, chrzest, ołtarz, klasztor, kapłan i inne.”

Autorka w tej kwestii mocno przedobrzyła. Zacznę jednak po kolei. Muszę jednak zaznaczyć, że poniższe wywody oparłem na słownikach etymologicznych Andrzeja Bańkowskiego (2000 r.) i Wiesława Borysia (2005 r.), Krystyny Długosz-Kurczabowej (2006 r.), oraz Jana Miodka Słownik Ojczyzny Polszczyzny (2005 r.).

KOŚCIÓŁ. Profesor Miodek wyjaśnia to w swojej pracy jednoznacznie: Kościół należy do wielkiej grupy terminów chrześcijańskich, które przyszły do nas z języka czeskiego, do niego zaś – za pośrednictwem języka staro-wysoko-niemieckiego – przywędrowały z łaciny (rzadziej z greki). Jest więc nasz wyraz odpowiednikiem czeskiej postaci kostel, ta zaś – kontynuantem łacińskiej formy castellum ‘zamek, twierdza’ i niemieckiego kastel.

BISKUP. Głowa kościoła lokalnego. W kościele pierwotnym wybierany przez duchownych i świeckich całej gminy. A.Bańkowski wyjaśnia, że wyraz pochodzi z greki: episkopos – nadzorca. Stąd przeszedł do łaciny jako episkopus, dalej (W.Boryś) do j. starosaskiego jako biskop, potem górnoniemieckie biskof, skąd zapożyczyli Czesi w formie biskup. Współcześnie niem bischof. A my oczywiście od Czechów w formie niezmiennej od wieków.

MSZA. Podstawowy obrządek kultu katolickiego, którego głównym elementem jest konsekracja chleba i wina na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy. Przypuszczalnie termin łaciński missa pochodzi od ostatnich słów kapłana kończącego nabożeństwo: Ite missa est. Stąd wszedł do st.-g-niem. jako mёssa, później niem. messe, dalej do stczes. jako mise i czes. mše, stąd do pol. msza i łuż. mša.

CHRZEST. K.Długosz-Kurczabowa uważa, że zapelatywizowane imię własne Chrystus, gr. Christos tłumaczone jest z hebr. jako Mesjasz, łac. Christus, st-g-niem Crist, Krist, stczes. Křest, pol. krzest, następnie chrzest. W polszczyźnie nazwa metaforyczna o wielu znaczeniach. A.Bańkowski zwraca uwagę, że ogólnosłowiańskie krьstь miało u Słowian podwójne znaczenie: u narodów prawosławnych – krzyż, znak Chrystusa – u narodów katolickich ‘ochrzczenie’. Ten pierwszy wprost ze st.-g-niem Krist. Znacznie więcej dowiadujemy sie od J.Miodka.
Wyraz chrzest związany jest ze starosłowiańskimi podstawami krist – krzyz i kristiti – dosłownie: znaczyć krzyżem (…) Zacząć trzeba od informacji, że pierwotne postacie naszych wyrazów to krześcijanin, krześcijaństwo, a także – co bardzo ważne – krzcić, krzesti i krzestny. Czytamy w tekstach staropolskich: Każdy Krześcijan (Kazania gnieźnieńskie z końca XIV w.); Za zbawienie wszech Krześcijanów (Psałterz Puławski z końca XIV w.). Formę krztu cytuje Slownik warszawski z lat 1900-1927 jeszcze Wacława Potockiego (1621-1696), a ze Stanisława Orzechowskiego (1513-1566) – nawet krstu. Ba, w Słowniku języka polskiego Maurycego Orgelbranda z roku 1861 hasła krzest i krzestny figurują jako równorzędne warianty postaci chrzest, chrzestny (ale mamytam już tylko chrześcijanina i chrześcijaństwo). Dodajmy, że pierwotne k- dochowało się w gwarowym brzmieniu krzesny (bardzo popularnym np. na Podhalu) a także w jęz. rosyjskim, gdzie funkcjonują: kriest – krzyz, kriestit’ – chrzcić, krestjanin – chłop. Konfrontacja z tymi ostatnimi postaciami rozjaśnia już wszelkie wątpliwości etymologiczne i nasze prymarne formy: krzest, krzcić, krześcijanin, krześcijaństwo mają nagłosowe k-, bo są związane ze starosłowiańskimi podstawami krist – krzyż i kristiti – dosłownie: znaczyć krzyżem. Inaczej mówiąc: krześcijanin i krześcijaństwo pochodzą od krztu, a ten od czasownika kristiti (od krist – dzisiejszy krzyż). Pod wpływem brzmieniowego podobieństwa i skojarzenia z Chrystusem (Krist – Christ) stare brzmienia ustąpiły tym z nagłosowym ch- i dziś mamy: chrzcić, chrzest, chrzestny, chrześcijanin, chrześcijaństwo.

OŁTARZ. W.Boryś nie ma wątpliwości, że nazwa polska zapożyczona została z czes. oltař, którą Czesi przejęli z st.niem. altari a Niemcy z łaciny: altare, altaria. A.Bańkowski potwierdza te ustalenia dodając, że chodzi o łac. kościelną altarium.

KLASZTOR. Z łaciny: zamknięcie. Bańkowski wyjasnia, że chodzi o zapożyczenie ze stmoraw. klaštor, które przejęto ze st-g-niem. klōstar, a to z wł. clostro – dom klasztorny, czteroboczny z wirydarzem. Borys dodaje, że w stczes. formy brzmiały klašter i klašteř. KAPŁAN. Długosz-Kurczabowa informuje, iż kapłan od XIV w. w znaczeniu – ksiądz. Przejęty za pośrednictwem st.czes kaplan ze śrgniem. kappellan z łac. capellanus. Bańkowski zwraca uwagę, że tylko w Polsce nastąpiło rozszerzenie znaczenia od kapelan do ‘każdy duchowny’. W XVIII w. kapelanowie stanowili w Polsce 85% kleru katolickiego, gdy w innych krajach katolickich poniżej 30%.. Kto się boi kapłanów niech ma powód turecko-osmański: kaplan (wym. kapłan) to…tygrys!

Jak widzimy, wszystkie podane przez autorkę leksemy przywędrowały do nas z języka staroczeskiego. Na zdrowy rozum; skoro chrzest przyjęliśmy z Czech to dlaczego „oprzyrządowanie” miało być z Niemiec? To mniej więcej tak jakby kupić samolot od Amerykanów, ale części do nie go z …Rosji! Pozostałe terminy kościelne język polski adaptował bezpośrednio z łaciny, gdyż ten język stał sie pierwszym ‘zagranicznym’ językiem wykształconych Polaków. Poza tym od XVI w. w związku z wystapieniem M.Lutra niemieckie terminy kościelne stały się niewiarygodne. Oczywiście nie podważa to wysokiego poziomu tekstu autorki nie mówiąc już o ciekawym temacie.
Jerzy K.Bieńkowski

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *