Statement by the Press Secretary on the President Traveling to Poland

THE WHITE HOUSE
Office of the Press Secretary

___________________________________________________________________________

FOR IMMEDIATE RELEASE:
April 13, 2010


Statement by the Press Secretary on the President Traveling to Poland
 

On Saturday evening, the President will travel to Krakow, Poland to attend the State Funeral of President Lech Kaczynski and First Lady Maria Kaczynska on Sunday, April 18th. The President will travel to Krakow to express the depth of our condolences to an important and trusted ally, and our support for the Polish people, on behalf of the American people.

Statement by President Obama on the death of Polish President

THE WHITE HOUSE
Office of the Press Secretary

FOR IMMEDIATE RELEASE
April 10, 2010

Statement by President Obama on the death of Polish President Lech Kaczynski and those traveling with him.

Today, I called Polish Prime Minister Tusk to express Michelle’s and mydeepest condolences to the people of Poland on the tragic deaths thismorning of President Lech Kaczynski, First Lady Maria Kaczynski, and all whowere traveling with them to commemorate the 70th anniversary of the Katynmassacre.  Our thoughts and prayers are with the Kaczynski family, the lovedones of those killed in this tragic plane crash, and the Polish nation.

Today’s loss is devastating to Poland, to the United States, and to theworld.  President Kaczynski was a distinguished statesman who played a keyrole in the Solidarity movement, and he was widely admired in the UnitedStates as a leader dedicated to advancing freedom and human dignity.  Withhim were many of Poland’s most distinguished civilian and military leaderswho have helped to shape Poland’s inspiring democratic transformation.  Wejoin all the people of Poland in mourning their passing.

Today, there are heavy hearts across America.  The United States cherishesits deep and abiding bonds with the people of Poland.  Those bonds arerepresented in the strength of our alliance, the friendships among ourpeople, and the extraordinary contributions of Polish-Americans who havehelped to shape our nation.

It is a testament to the strength of the Polish people that those who werelost were travelling to commemorate a devastating massacre of World War IIas the leaders of a strong, vibrant, and free Poland.  That strength willensure that Poland emerges from the depths of this unthinkable tragedy, andthat the legacy of the leaders who died today will be a light that continuesto guide Poland – and the world – in the direction of human progress.

Czas wybielania – Piotr Niemiec

Po 65. latach od zakończenia II wojny światowej niektórzy jej uczestnicy chcą albo definitywnie zapomnieć o mrocznej przeszłości i o swoich bezprecedensowych zbrodniach, albo udowodnić sobie i innym, że straszne czyny popełniały wtedy wszystkie strony światowego konfliktu. Takiej właśnie redefinicji wydarzeń z lat 1939-1945 (a mówiąc wprost – zamiany katów w ofiary) jesteśmy świadkami w trakcie powstawania koncepcji rządowego muzeum wysiedlonych w Berlinie. Doszło do tak wyjątkowej eskalacji złej woli ze strony niemieckich gospodarzy, że z rady naukowej fundacji „Ucieczka, wypędzenie, pojednanie” niedawno odeszli na znak protestu wybitni historycy z Czech i Polski, a bojkot jej prac zapowiedziała Centralna Rada Żydów w Niemczech.

Czytaj całość »

Z Księdzem dr. Romanem Nirem rozmawia Alicja Karlic

Ksiądz dr. Roman Nir

Ksiądz dr. Roman Nir

Alicja Karlic: Szanowny Księże, jak się Księdzu żyje w Polsce?

Ks. dr Roman Nir: Do Polski wyjechałem już na stałe. Mieszkam w Częstochowie. Ponieważ jestem emerytem, ks. arcybiskup dał mi prawo wyboru miejsca pobytu. Jako miejsce zamieszkania wybrałem Dom Emeryta. Każdy z księży emerytów ma do dyspozycji dwa pokoje i łazienkę. Mamy całodobową opiekę pielęgniarską, a podczas dnia do dyspozycji jest również lekarz. Warunki są wyśmienite. Do rodzaju każdej choroby mamy dostosowaną dietę. Jestem cukrzykiem, a jest nas z tą dolegliwością 20, i siostry przygotowują dla nas specjalne posiłki.

Wszystkie dobra, jakie zostały diecezji zabrane przez komunistów – dobra w ¾ należące już do policji –  w 1995 roku, dzięki prezydentowi miasta Częstochowy, panu Wronie, zostały wycenione po cenie rynkowej a pieniądze za nie wpłynęły do kasy archidiecezji. To pozwoliło między innymi na wybudowanie nowoczesnego Domu Emeryta.

Czytaj całość »

„Zapora” w Tarnobrzegu

„Zapora” w Tarnobrzegu
Z dumą i radością informuję Czytelników „Tygodnika Polskiego”, że 11 listopada 2009 roku w Tarnobrzegu, w dniu Narodowego Święta Niepodległości, został uroczyście odsłonięty i poświęcony pomnik majora Hieronima Dekutowskiego ps. Zapora. Popiersie cichociemnego, jednego z najodważniejszych oficerów AK w czasie okupacji niemieckiej, a po wkroczeniu Sowietów dowódcy zgrupowania oddziałów WiN na Lubelszczyźnie, niezłomnego obrońcy niepodległości Polski, stanęło przed tarnobrzeskim magistratem, tuż obok pomnika innego bohaterskiego żołnierza, powstańca z 1863 roku, hr. Juliana Tarnowskiego. I choć deszcz padał rzęsiście od samego rana, na uroczystości patriotyczne w Tarnobrzegu  tłumnie stawili się mieszkańcy miasta i regionu, którym od lat leżało na sercu upamiętnienie „Zapory”, symbolu pokolenia żołnierzy wyklętych. Bohatera zamęczonego przez komunistów, którego miejsce spoczynku do dzisiaj pozostaje nieznane.
Tak oto niezwykła historia tarnobrzeskiego harcerza zatoczyła wielkie koło. We wrześniu 1939 roku, kiedy na ochotnika poszedł bić się z Niemcami, nie mógł przypuszczać, że jego prawdziwe losy rodacy poznają dopiero w wolnej Polsce. W całym okresie PRL-u komunistyczna propaganda z cynizmem i wyrachowaniem robiła z niego bandytę, o którym mówić można było głośno tylko źle. Pamiętamy, jak tragicznie brzmiały słowa partyzanckiej sanitariuszki, która w filmie Ewy Kurek mówiła: – „Zapora” zawsze zastanawiał się, czy będzie ktoś o nas pamiętał, że walczyliśmy o Polskę i nie byliśmy bandytami…
„Dzisiaj dokonany został kolejny krok przywracający honor żołnierzom podziemia niepodległościowego. Składam serdeczne podziękowania wszystkim uczestnikom dzisiejszej uroczystości, oraz tym wszystkim Polakom w kraju i zagranicą, dzięki którym powstał ten pomnik, będący punktem odniesienia na drodze kształtowania świadomości historycznej Polaków” – powiedział 11 listopada br. w Tarnobrzegu Tadeusz Wojteczko, przewodniczący Komitetu Budowy Pomnika mjr. Hieronima Dekutowskiego. Okazało się, że w okresie pogłębiającego się w Polsce kryzysu gospodarczego i w rekordowo krótkim czasie jedenastu miesięcy, udało się członkom komitetu zainteresować Polaków w kraju i w USA projektem uczczenia mjr. Zapory. Wielka w tym zasługa dr Alicji Karlic, redaktor „Tygodnika Polskiego”, w którym już na początku 2009 roku ukazały się artykuły historyczne o H. Dekutowskim, a także apele o zbiórkę pieniędzy na budowę pomnika. Wielka w tym zasługa również Jurka Marczewskiego, który pozostając od wielu lat na emigracji w USA, nigdy nie stracił kontaktu z krajem. Wszystkim wspaniałym rodakom w imieniu komitetu budowy pomnika „Zapory” jeszcze raz serdecznie dziękuję.
„Są dni i noce, bywają też niedziele” – pisała niezapomniana Maria Dąbrowska. 11 listopada 2009 roku w Tarnobrzegu wzięliśmy udział w wielkim święcie przywracania pamięci, w symbolicznej patriotycznej niedzieli. Hieronim Dekutowski wrócił tego dnia do rodzinnego miasta. Już na zawsze…
PIOTR NIEMIEC
Pomnik majora Hieronima Dekutowskiego "Zapory" w Tarnobrzegu

Pomnik majora Hieronima Dekutowskiego "Zapory" w Tarnobrzegu

Z dumą i radością informuję Czytelników „Tygodnika Polskiego”, że 11 listopada 2009 roku w Tarnobrzegu, w dniu Narodowego Święta Niepodległości, został uroczyście odsłonięty i poświęcony pomnik majora Hieronima Dekutowskiego ps. Zapora. Popiersie cichociemnego, jednego z najodważniejszych oficerów AK w czasie okupacji niemieckiej, a po wkroczeniu Sowietów dowódcy zgrupowania oddziałów WiN na Lubelszczyźnie, niezłomnego obrońcy niepodległości Polski, stanęło przed tarnobrzeskim magistratem, tuż obok pomnika innego bohaterskiego żołnierza, powstańca z 1863 roku, hr. Juliana Tarnowskiego. I choć deszcz padał rzęsiście od samego rana, na uroczystości patriotyczne w Tarnobrzegu  tłumnie stawili się mieszkańcy miasta i regionu, którym od lat leżało na sercu upamiętnienie „Zapory”, symbolu pokolenia żołnierzy wyklętych. Bohatera zamęczonego przez komunistów, którego miejsce spoczynku do dzisiaj pozostaje nieznane.

Tak oto niezwykła historia tarnobrzeskiego harcerza zatoczyła wielkie koło. We wrześniu 1939 roku, kiedy na ochotnika poszedł bić się z Niemcami, nie mógł przypuszczać, że jego prawdziwe losy rodacy poznają dopiero w wolnej Polsce. W całym okresie PRL-u komunistyczna propaganda z cynizmem i wyrachowaniem robiła z niego bandytę, o którym mówić można było głośno tylko źle. Pamiętamy, jak tragicznie brzmiały słowa partyzanckiej sanitariuszki, która w filmie Ewy Kurek mówiła: – „Zapora” zawsze zastanawiał się, czy będzie ktoś o nas pamiętał, że walczyliśmy o Polskę i nie byliśmy bandytami… Czytaj całość »

Po latach niewoli

Po latach niewoli
Historyka dr. Janusza Ciska poznałem późną jesienią 2002 roku, kiedy po przyjeździe do rodzinnej Stalowej Woli objął stanowisko wiceprezydenta miasta. Wiedziałem, że wcześniej pracował w rządzie Jerzego Buzka, w departamencie współpracy międzynarodowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W czasie naszego pierwszego spotkania dowiedziałem się, że historyk długo mieszkał w Stanach Zjednoczonych i pracował w Instytucie Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku. Był wicedyrektorem (1988-1992), a następnie dyrektorem (1992-2000) tej wielce zasłużonej placówki badawczej. Pamiętam, że już wtedy umówiliśmy się na rozmowę o Komendancie, Legionach i pierwszych latach odrodzonego państwa polskiego.
Okazją do spotkania stała się 85. rocznica obrony Lwowa przed Ukraińcami. W listopadzie i grudniu 1918 roku miasta bronili członkowie Polskiej Organizacji Wojskowej, uczniowie i studenci. „To najpiękniejszy przykład patriotyzmu i walki o prawa Polski do tego miasta w tamtym czasie. Nic tak nie działało na wyobraźnię naszych rodaków, jak to, że w obronie Lwowa uczestniczyli prości obywatele, nieletni i, co możemy zobaczyć na zachowanych fotografiach m.in. w słynnym albumie „Semper Fidelis”, dziewczęta i kobiety” – mówił dr hab. Janusz Cisek. Lwów w tamtym czasie był naturalną stolicą Galicji – siedzibą Namiestnika, szeregu jednostek wojskowych, kilku poważnych zakładów naukowych i kuźnią kadr Polski niepodległej. „Stamtąd wyszły pierwsze organizacje, które rozpoczęły ferment niepodległościowy. Miasto miało w świadomości narodowej miejsce bardzo wysokie i jego heroiczna obrona przed żywiołem ukraińskim wzbudziła powszechny szacunek Polaków” – przypomniał historyk.
Podczas długiej rozmowy wróciliśmy do słynnego 10 listopada 1918 r., dnia przyjazdu do Warszawy Józefa Piłsudskiego. Więzień Magdeburga zastał w stolicy kompletny chaos. „Pomimo zmęczenia przyjął dosłownie rzekę delegacji, które – każda w odmienny sposób – argumentowały, że są reprezentacją narodu i właśnie im powinno się przekazać władzę. Wieczorem wraz ze swoimi współpracownikami określił dwie główne sprawy, przed którymi stała Polska. Pierwszą była konieczność szybkiego rozpisania wyborów, które wyłonią Sejm Ustawodawczy. Drugą – pilna potrzeba powołania wojska polskiego. Uwagę skupił na organizacji armii” – mówił Janusz Cisek, obecnie dyrektor Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Główne cele państwowe, które wytyczył Komendant jeszcze przed przyjęciem władzy od Rady Regencyjnej, realizował później z najwyższym oddaniem. W związku z tym historyk przypomniał zasadę, którą kierował się naczelnik państwa: „Ja już nie jestem przedstawicielem partii, jestem przedstawicielem narodu”.
Na marginesie krótkich rozważań o Polsce z okazji rocznicy odzyskania niepodległości w 1918 roku warto zauważyć, że zacytowaną sentencję marszałka Piłsudskiego winniśmy zadedykować naszej elicie politycznej, która z trudem rozdziela dzisiaj to co partyjne, od tego co wspólne i państwowe…
PIOTR NIEMIEC
 Dr Janusz Cisek z płk. Ryszardem Kuklińskim w Instytucie Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku

Dr Janusz Cisek z płk. Ryszardem Kuklińskim w Instytucie Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku

Historyka dr. Janusza Ciska poznałem późną jesienią 2002 roku, kiedy po przyjeździe do rodzinnej Stalowej Woli objął stanowisko wiceprezydenta miasta. Wiedziałem, że wcześniej pracował w rządzie Jerzego Buzka, w departamencie współpracy międzynarodowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W czasie naszego pierwszego spotkania dowiedziałem się, że historyk długo mieszkał w Stanach Zjednoczonych i pracował w Instytucie Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku. Był wicedyrektorem (1988-1992), a następnie dyrektorem (1992-2000) tej wielce zasłużonej placówki badawczej. Pamiętam, że już wtedy umówiliśmy się na rozmowę o Komendancie, Legionach i pierwszych latach odrodzonego państwa polskiego.

Okazją do spotkania stała się 85. rocznica obrony Lwowa przed Ukraińcami. W listopadzie i grudniu 1918 roku miasta bronili członkowie Polskiej Organizacji Wojskowej, uczniowie i studenci. „To najpiękniejszy przykład patriotyzmu i walki o prawa Polski do tego miasta w tamtym czasie. Nic tak nie działało na wyobraźnię naszych rodaków, jak to, że w obronie Lwowa uczestniczyli prości obywatele, nieletni i, co możemy zobaczyć na zachowanych fotografiach m.in. w słynnym albumie „Semper Fidelis”, dziewczęta i kobiety” – mówił dr hab. Janusz Cisek. Lwów w tamtym czasie był naturalną stolicą Galicji – siedzibą Namiestnika, szeregu jednostek wojskowych, kilku poważnych zakładów naukowych i kuźnią kadr Polski niepodległej. „Stamtąd wyszły pierwsze organizacje, które rozpoczęły ferment niepodległościowy. Miasto miało w świadomości narodowej miejsce bardzo wysokie i jego heroiczna obrona przed żywiołem ukraińskim wzbudziła powszechny szacunek Polaków” – przypomniał historyk.

Podczas długiej rozmowy wróciliśmy do słynnego 10 listopada 1918 r., dnia przyjazdu do Warszawy Józefa Piłsudskiego. Więzień Magdeburga zastał w stolicy kompletny chaos. „Pomimo zmęczenia przyjął dosłownie rzekę delegacji, które – każda w odmienny sposób – argumentowały, że są reprezentacją narodu i właśnie im powinno się przekazać władzę. Wieczorem wraz ze swoimi współpracownikami określił dwie główne sprawy, przed którymi stała Polska. Pierwszą była konieczność szybkiego rozpisania wyborów, które wyłonią Sejm Ustawodawczy. Drugą – pilna potrzeba powołania wojska polskiego. Uwagę skupił na organizacji armii” – mówił Janusz Cisek, obecnie dyrektor Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Główne cele państwowe, które wytyczył Komendant jeszcze przed przyjęciem władzy od Rady Regencyjnej, realizował później z najwyższym oddaniem. W związku z tym historyk przypomniał zasadę, którą kierował się naczelnik państwa: „Ja już nie jestem przedstawicielem partii, jestem przedstawicielem narodu”.

Na marginesie krótkich rozważań o Polsce z okazji rocznicy odzyskania niepodległości w 1918 roku warto zauważyć, że zacytowaną sentencję marszałka Piłsudskiego winniśmy zadedykować naszej elicie politycznej, która z trudem rozdziela dzisiaj to co partyjne, od tego co wspólne i państwowe…

PIOTR NIEMIEC

Za wierność prawdzie

Za wierność prawdzie
W cieniu afer korupcyjnych w kraju obchodzimy 25. rocznicę męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki, legendarnego duszpasterza warszawskiej „Solidarności”. Kapłana, który swoją posługą przeciwstawił się potędze komunistycznego państwa, płacąc życiem za odwagę głoszenia prawdy. Ta zbrodnia miała jeden cel – pokazanie społeczeństwu, że władze PRL-u zdeterminowane są bronić nieludzkiego systemu wszelkimi metodami. Nawet sięgając po środki ostateczne – fizyczną eliminację ludzi, którzy ośmielali się publicznie nauczać, jak robił ks. Jerzy Popiełuszko, że należy zło dobrem zwyciężać.
W dekadzie lat 80. ubiegłego wieku wielu polskich duchownych zdecydowało się słowem i czynem wspierać nie tylko działającą w podziemiu „Solidarność”, ale również środowiska opozycyjne wcześniej słabo związane z Kościołem. Dla wszystkich, którzy potrzebowali pomocy, wsparcia, otuchy lub prowadzili działalność niepodległościową otwarte były świątynie, plebanie, domy katechetyczne. Właśnie za taką postawę po 13 grudnia 1981 r. setki księży było dotkliwie represjonowanych. A wachlarz tych represji był szeroki – od szykan administracyjnych, poprzez przesłuchania, ciężkie pobicia przez „nieznanych sprawców”, aresztowania i sądy, aż po męczeńską śmierć.
Listę kapłanów niezłomnych, którzy kontestowali w tamtym czasie system komunistyczny, otwierali znani już wówczas w całym kraju biskup Ignacy Tokarczuk z Przemyśla oraz księża Henryk Jankowski z Gdańska i Jerzy Popiełuszko z Warszawy. A obok nich byli: ks. Kazimierz Jancarz z Krakowa, ks. Edward Frankowski ze Stalowej Woli, o. Ludwik Wiśniewski z Gdańska, ks. Czesław Sadłowski ze Zbroszy, ks. Stanisław Orzechowski z Wrocławia, o. Stanisław Miecznikowski z Łodzi, ks. Stanisław Bogdanowicz z Gdańska, ks. Hilary Jastak z Gdyni, ks. Witold Andrzejewski z Gorzowa, ks. Jan Sikorski w Warszawy, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski z Krakowa i wielu innych, oddanych swoim wiernym na dobre i złe.
Kapłanem, którego już od pierwszych dni stanu wojennego władze uznały za „wroga nr 1 socjalistycznego państwa”, okazał się ks. Jerzy Popiełuszko. Pilnie zajął się nim aparat partyjny, przygotowując podbudowę ideologiczną planowanego ataku, zajęła się Milicja Obywatelska i Służba Bezpieczeństwa, prowadząc nieustanną inwigilację wikarego z kościoła św. St. Kostki. Jednak szczegółowo zaplanowane działania nękające, prowokacje i szykany, mające wyeliminować ks. Jerzego z pracy duszpasterskiej, nie zmieniły jego postawy. W swojej ostatniej homilii wygłoszonej w Bydgoszczy ks. Jerzy wypowiedział słowa, które przeszły do historii Kościoła w Polsce: „Zwyciężyć zło dobrem to zachować wierność prawdzie. Dążenie do prawdy wszczepił w człowieka sam Bóg. Prawda zawsze ludzi jednoczy i zespala. Wielkość prawdy przeraża i demaskuje kłamstwa ludzi małych, zalęknionych. Od wieków trwa nieprzerwanie walka z prawdą. Obowiązek chrześcijanina to stać przy prawdzie, choćby miała wiele kosztować, bo za prawdę się płaci…”
PIOTR NIEMIEC

W cieniu afer korupcyjnych w kraju obchodzimy 25. rocznicę męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki, legendarnego duszpasterza warszawskiej „Solidarności”. Kapłana, który swoją posługą przeciwstawił się potędze komunistycznego państwa, płacąc życiem za odwagę głoszenia prawdy. Ta zbrodnia miała jeden cel – pokazanie społeczeństwu, że władze PRL-u zdeterminowane są bronić nieludzkiego systemu wszelkimi metodami. Nawet sięgając po środki ostateczne – fizyczną eliminację ludzi, którzy ośmielali się publicznie nauczać, jak robił ks. Jerzy Popiełuszko, że należy zło dobrem zwyciężać.

Czytaj całość »

« Wcześniejsze Wiadomości Późniejsze Wiadomości »