Być frajerem

Nie lubimy frajerów. Są pożałowania godni, głupi w swojej naiwności – Statuę Wolności można by im sprzedać. Denerwuje nas ich niereformowalność – tyle razy się już sparzyli, a niczego się nie nauczyli, ciągle ludziom ufają. Zgadzamy się generalnie z hasłem „śmierć frajerom”, czyli „biada naiwnym”. Definicja słownikowa mówi o frajerze tak: „człowiek naiwny, łatwowierny, nieumiejący sobie radzić w potrzebie, dający się łatwo oszukać; nowicjusz, początkujący w jakiejś dziedzinie.”
Podziwiamy za to cwaniaków. Między innymi za to, że się dobrze urządzili kosztem frajerów. Podoba nam się ich spryt, przebiegłość, umiejętność obejścia prawa, elastyczność i zdrowy rozsądek, polegający na tym, że jak się trafi okazja, to się ją bierze, a nie mędrkuje, czy wypada. Cwaniak, według słownika, to „człowiek przebiegły, chytry, radzący sobie w każdej sytuacji, nawet czyimś kosztem; spryciarz.” Czytaj całość »

W dwóch częściach

Część pierwsza dotyczy mojego czytania na bieżąco, druga mojego słuchania na bieżąco; jak dla ironii, tuż po odłożeniu książki przemówiło do mnie radio „Polskie Rozmaitości”.

Część I. Charles Bukowski (1920-94) amerykański poeta i prozaik polskiego i niemieckiego pochodzenia, zapewne nie jest zbyt znany przeciętnemu czytelnikowi, ale tym, którzy lubią spędzać czas z książką polecam tego autora, chociaż z pewnym ostrzeżeniem. Charles Bukowski mówi o sobie: „Jest we mnie coś, co nie do końca odpowiada ogólnie przyjętym normom, zasadzie – w zdrowym ciele zdrowy duch. Pociągają mnie nie te rzeczy, co trzeba: lubię pić, jestem leniwy, nie mam boga, polityki, idei ani zasad. Jestem mocno osadzony w nicości, w swego rodzaju niebycie, i akceptuję to w pełni. Nie czyni to ze mnie osoby zbyt interesującej. Nie chcę być interesujący, to zbyt trudne. Pragnę jedynie miękkiej, mglistej przestrzeni, w której mogę żyć, i jeszcze żeby zostawiono mnie w spokoju. Z drugiej strony, kiedy się upijam, krzyczę, wariuję, tracę panowanie nad sobą. Jeden rodzaj zachowania nie pasuje do drugiego. Mniejsza z tym”.

Czytaj całość »

Widen the Circle

On Saturday, January 16, 2010, the University of Michigan Polish Club organized a formal benefit for the Hamtramck Community Initiative. The Hamtramck Community Initiative is a non-profit 501(c)(3) organization that supports community development and crime enforcement efforts within Hamtramck. The Initiative coordinates local neighborhood watch programs with support from the Hamtramck Police Department and other governmental and social organizations; and, it coordinates efforts to redevelop Hamtramck’s infrastructure. Among its successes, the Initiative works alongside the U.S. Department of Justice to implement Hamtramck’s Weed and Seed program – a program to diminish crime and support business and community redevelopment. It’s a fantastic organization led by ordinary people who aim to strengthen their own community. The fundraising event went off without a hitch; and, the University of Michigan Polish Club deserves enormous praise for its foresight and concern toward a city that means so much to us.

Czytaj całość »

Trochę o nas samych

„Tygodnik Polski”, z nazwy tygodnik, a naprawdę dwutygodnik. Ci, którzy nie wnikają w jego zawartość merytoryczną, mają zastrzeżenia, co do wydłużenia cyklu wydawniczego. W tym miejscu proponuję się zatrzymać i przewertować jakikolwiek numer tej gazety. Uważny czytelnik, niewątpliwie dojdzie do wniosku, że jest to lektura akurat, na dwa tygodnie. Poza doniesieniami z kraju i ze świata (dostępnymi również w Internecie, dziennikach i innych mediach oglądanych i słuchanych), są teksty autorskie osób współpracujących z Tygodnikiem, wybrane teksty (za zgodą wydawców lub autorów) z prasy polonijnej o zasięgu światowym, jak również z kraju. Ponadto listy czytelników, teksty własne przedstawicieli organizacji czy inicjatorów doraźnych akcji społecznych. „Tygodnik Polski”, zgodnie z założeniami medium lokalnego opisuje miejscowe wydarzenia, zamieszcza zdjęcia.

Czytaj całość »

Co w trawie…

Jeszcze pewnie pobrzmiewają nam w uszach echa życzeń, jakich naskładaliśmy sobie ostatnio co nie miara. Zaczęło się pewnie gdzieś jeszcze w grudniu, kiedy kupujemy kartki świąteczne. Im dalej je wysyłamy, tym wcześniej trzeba się za nie wziąć. Czy kupić „gotowce” i tylko się podpisać, czy spróbować stworzyć jakieś sensowne życzenia? Jak doskonale wiemy z kartek otrzymywanych, wybory bywają rozmaite. Potem jest Wigilia, po niej świąteczne spotkania z bliskimi i dalszymi bliskimi, dalej Nowy Rok, a jeszcze później na przykład opłatkowe spotkania, czy to parafialne, czy harcerskie, czy wiele, wiele innych. I na każdym z nich znów życzenia…

‘The Afghan Conundrum’: Some Thoughts

January 8, 2009 Letter to the Editor: ‘The Afghan Conundrum’: Some Thoughts
Regarding Thomas Mikulski’s commentary about the war that we (and a handful of allies, including Poland) are fighting in Afghanistan (“The Afghan Conundrum,” Dec. 2-9): It’s good to see this paper explore issues that concern all Americans, not merely Polish Americans. To that end, I’d like to expand on Mr. Mikulski’s comments.
First, our operations in Afghanistan must be seen as part of a larger effort that encompasses our operations in Iraq and (if less obviously) our relations with countries such as Pakistan and Iran. In that context, what we do in Afghanistan will affect what happens in many other places.
Second, President Obama’s recent decision to send 34,000 more troops to Afghanistan represents, in my opinion, an unfortunate compromise driven by political expediency. Worse, in terms of strategy, the increase is unlikely to help us “win” the war. According to the military’s own counterinsurgency doctrine, defeating the insurgents in Afghanistan would require at least 500,000 troops. That suggests the U. S. should deploy roughly 120,000 additional troops (even taking into account available Afghan and allied forces). Assuming we did that, we would probably have to sustain the effort for many years, at a huge cost in lives and dollars—and with no certainty of eventual “success.” I don’t think America is willing, or able, to undertake such a long and costly commitment.

Co w trawie…

Nie jestem do końca pewien, czy uda mi się jeszcze z poniższym rozważaniem wpasować w spokojny czas wypoczynku świąteczno-noworocznego, niemniej chcę właśnie o wypoczynku napisać. Czytelnicy biuletynu mojej parafii ze zdumieniem odkryją kilka znajomych myśli, jednak wiem, że tamta grupa bardzo fragmentarycznie pokrywa się z Czytelnikami Tygodnika Polskiego, ośmielę się więc trochę powtórzyć. Tym bardziej, że jeden z moich kolegów namiętnie przekonywał mnie (chyba od zawsze), że tekst, czy przynajmniej przemyślenia tylko raz opublikowane, to materiał zmarnowany. Że trzeba go wyeksploatować bardziej, odbić echem, pomnożyć, a dopiero wtedy nabiera życia, docierając do szerszego kręgu odbiorców. Trochę pewnie myślał o bardziej naukowych rozważaniach, niemniej jednak… Czytaj całość »

« Wcześniejsze Wiadomości Późniejsze Wiadomości »