Moje polskie doświadczenia

Moje polskie doświadczenia

Halina Massalska

Wielkanoc w Polsce, jak zwykle, uroczysta i tradycyjna. Pogoda nieco zawiodła, ale cały poprzedzający tydzień upłynął pod znakiem słońca i soczystej zieleni, więc niedzielne chmury nie zdołały przytłumić radosnego nastroju. Kościoły były wypełnione po brzegi. Drugi dzień świąt – poniedziałek wielkanocny; Polacy spędzają go od zawsze w świątecznej atmosferze – przed południem całymi rodzinami udają się do kościoła, potem jakiś krótki spacer, spotkania familijne i towarzyskie, trochę zabawy z dyngusem… Wydawało mi się, że wszystko jest tak samo jak za dawnych lat. Ku mojemu zaskoczeniu zobaczyłam żebrzących przed kościołem – dwoje ludzi o smagłej cerze, z maluśkim dzieckiem na ręku,  nieco dalej klęczący mężczyzna – proszący o pieniądze. Czynię odruch jaki mi pozostał z „detroickiego czasu”, zwykle dawałam jakieś drobne. Obserwuję ludzi, większość przechodzi nie zwracając na nich uwagi. Jaka obojętność – zamruczałam pod nosem. Jakiś człowiek usłyszawszy to, powiedział: niech im pani zaproponuje żywność albo odzież – nie wezmą. Żebractwo to szerszy temat…

Czytaj całość »

Co w trawie piszczy…

Wydaje mi się, że dość rzadko daję się wyprowadzić z równowagi, choć czasem się to zdarza. Wśród tych rzadkich przypadków najwięcej jest tych „lekkich”, z rodzaju „ludzie, trzymajcie mnie, bo nie wyrobię…” – i właśnie takie wytrącenie z równowagi, takie – karkołomna figura retoryczna – pozytywne rozzłoszczenie trafiło mnie, kiedy przeczytałem „notkę naukową” (a jakże! w dziale Lab Report!) w tygodniku Time. Autor powołuje się na badania przeprowadzone na ponad tysiącu dzieci, które podlegały ekxperymentowi od urodzenia do 32. roku życia. Naukowcy (nagle!) odkryli, że dzieci im są bardziej rozkapryszone, im bardziej impulsywnie się zachowują, im bardziej grymaszą, tym większe mają problemy w dorosłym życiu: trzykrotnie zwiększa się ich podatność na uzależnienia, a nawet niektóre choroby, częściej popadają w konflikt z prawem, a ich roczne dochody nie przekraczają 20 000 dolarów. I jeszcze konkluzja: „jest i dobra wiadomość; samokontroli i dobrego zachowania można się nauczyć.” (sic)!!!

Czytaj całość »

O filmie “The Rite”

Właściwie miałem napisać o tym, że jestem wstrząśnięty (ale i ucieszony) wynikami najnowszych badań socjologicznych, o których czytałem w „Time”, jednak pomiędzy tamtym wstrząśnięciem a przysiadem do komputera pojawiło się jeszcze jedno wstrząśnięcie, i to wydaje mi się pilniejsze, więc będzie poprzestawiane. Socjologia nie ucieknie, przez kilka tygodni prawdopodobnie niewiele się zmieni, natomiast… film z kin uciec może…

Czytaj całość »

Jo jo jo … czyli o reklamie

Motto:

„Nie jestem patriotą. Prezydenta nie cierpię, Belwederem się brzydzę. Nie znoszę Chopina, Jana III Sobieskiego nie cenię. Soplicą pogardzam, wstrętem napawa mnie sama myśl o Panu Tadeuszu. Innych wódek też nie lubię.” Marian Maciejewski

Zainspirowana codzienną promocją wódki w polonijnym detroickim radyjku postanowiłam poczytać sobie to i owo na temat reklamy, a  szczególnie alkoholu.

Teraz mnie to dręczy, bo wyszły z tego jakieś niedorzeczności. Na przykład, że nie wolno reklamować alkoholu w radiu i telewizji przed godziną 20.00 (od 6 rano), ale to przecież polski przepis, kto by tutaj w wolnym kraju głowę sobie tym zaprzątał… Poza tym, różnica czasu, jak to liczyć, i w ogóle ten zakaz reklamy w mediach, to tylko teoria, a przecież z czegoś trzeba się utrzymać… W sumie nie należy przejmować się takimi bzdurami, spece od „zadań specjalnych” tak to ustawią, że zamiast wódki zareklamują patriotyzm. I tak to leci – przywołując imię króla Jana III Sobieskiego, podświadomość podpowiada: „był obdarzony wielkimi zdolnościami dowódczymi, ale też i szczęściem – kojarzy się nam z wielkim zwycięstwem nad Turkami pod Wiedniem. Dziś jego imię pomaga managerom w wygrywaniu batalii o zagranicznych klientów”. Jan III Sobieski, król, uratował chrześcijański świat, a Bruce Willis gwiazdor Hollywood spadł jak z nieba i uratował polsko – francuską firmę produkującą wódkę „Sobieski”. Można się zastanawiać, jak to możliwe, aby gorzelnię w Polsce doprowadzić do bankructwa, ale podobno to prawda. A zatem, wielkie są zasługi wybawiciela, i może by wystąpić z wnioskiem o obdarowanie Bruce’a polskim obywatelstwem? To dopiero byłaby reklama dla polonijnych mediów (bez T.P. ma się rozumieć). Wyobraźmy sobie, gdyby spełniły się marzenia, co poniektórych redaktorów, i za rok sam gwiazdor Bruce Willis jako król Sobieski poprowadziłby polską paradę w Hamtramck… Jechałby w karocy, za nim kroczyłaby licznie zgromadzona patriotyczna polonia (z buteleczką w ręku), a dalej różnojęzyczni mieszkańcy miasta, i każdy w swoim języku pokrzykiwałby: „Sobieski Jan III (trzeci), to wódka stuleci – jo jo jo jo jo”. Jak w piosence prezentowanej w Internecie, której jeden z wersów oznajmia: „królewska rozpusta kreuje polskie gusta, wlewa się gładko w usta, aż butelka będzie pusta. Jo jo jo jo jo”… A może by ogłosić jakiś lokalny konkurs na piosenkę, czy poezję promującą hamtramcki festiwal z polską paradą promowaną przez wódkę Sobieski? Radocha byłaby wielka, chociaż zdrowy rozsądek podpowiada, że komu, jak komu, ale Polakom nie trzeba wódki zachwalać. Stąd wnoszę o zmianę języka w reklamie radiowej i gazetowej, z polskiego na obcy…

Czytaj całość »

30 urodziny „Solidarności”

W tym roku obchodzimy 30 rocznicę powstania „Solidarności”. Na bieżąco śledzę podawane w polskich mediach informacje na temat planowanych uroczystości. Doskonale pamiętam czasy narodzin wielkiego ruchu społecznego z 1980 roku. Jestem dumna, że czynnie uczestniczyłam w ruchu solidarnościowym.  Było to wielkie, wspólne dzieło nas, Polaków, które wprowadziło nowy porządek świata w komunistycznej części Europy.

Nie mam zamiaru pisać o kłótniach, które wybuchają w różnych częściach Polski, w związku z obchodami sierpniowymi. To w sierpniu mija 30 lat od narodzin Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”. W lipcu 1980 roku z Lubelszczyzny wyszła iskra, która zapoczątkowała rozwój ruchu solidarnościowego. Później strajki na Wybrzeżu i wyjątkowa rola Gdańska. Kolebką narodzin „Solidarności” jest Stocznia Gdańska, w której 14 sierpnia 1980 r. wybuchł strajk robotników żądających przywrócenia do pracy Anny Walentynowicz, podwyżki płac w wysokości 1 tys. złotych oraz przyznania dodatku drożyźnianego. W ciągu następnych dni do protestu dołączyły kolejne zakłady z całej Polski.

Strajkujący w 1980 r. nie tylko wysuwali postulaty płacowe, ale domagali się również głębokich reform polityczno-organizacyjnych PRL. Walka o ich realizację doprowadziła do wprowadzenia stanu wojennego, co wymusiło na solidarnościowej opozycji zejście do podziemia. Pozwoliło to ideom „S” przetrwać i ostatecznie zwyciężyć 4 czerwca 1989 r.
Czytaj całość »

Insynuacje Różalskiego – protest Kornackiego

List do redakcji

W polonijnym programie radiowym „Polskie Rozmaitości” z dnia 7/01/2010  Jerzy Różalski ropoczął  poranny program uwagą, że ma nadzieję, że Rosjanie udostępnią archiwa spraw katyńskich. Może wreszcie dowiem  się,  którzy z ocalałych jeńców szpiegowali, donosili Sowietom o innych jeńcach, którzy zginęli w Katyniu.”   Nie wierzyłem własnym uszom.  Poprosiłem, aby dać mi to na piśmie.

Czytaj całość »

Prywatna sprawa – czyja? – z Kazimierzem Magdą rozmawia Halina Massalska

H.M. – Czy jest to możliwe, że Pan nigdy nie otrzymał odpowiedzi od Rady Dyrektorów co było powodem usunięcia go z ich grona? Co więcej, dlaczego ta sprawa jest owiana jakąś dziwną tajemnicą? W czasie dyskusji na Dorocznym Walnym Zgromadzeniu Federalnej Unii Kredytowej PAC wystąpił Pan z prośbą, o wyjaśnienie tego uczestnikom zebrania. Usłyszeliśmy odpowiedź: „to jest sprawa prywatna”. Po raz kolejny padło pytanie z Sali – za co pan Magda został usunięty z Rady Dyrektorów? Wyborcy mają prawo wiedzieć, dlaczego nie sprawdził się człowiek, którego obdarzyli zaufaniem, na którego oddali swoje głosy… Przewodnicząca Rady Dyrektorów Joanna Strzałkowska odpowiedziała krótko: „jest to sprawa prywatna”. Jak to rozumieć, czyja lub kogo prywatna sprawa?

Kazimierz Magda – Zapewniam, że nie moja. Ja nie mam nic do ukrycia. Słyszała Pani, że wystąpiłem o podanie przyczyny usunięcia mnie z Rady Dyrektorów. Chciałem, aby ujawnili to na tym Dorocznym Walnym Zgromadzeniu, tym bardziej, że prawdziwie moja kadencja miała upłynąć właśnie w tym roku.

Czytaj całość »

« Wcześniejsze Wiadomości