Z Joanną Pasztaleniec-Jarzyńską o porządkowaniu zbiorów w Orchard Lake rozmawia Alicja Karlic

AK: W jakim celu Pani przybyła do Orchard Lake Schools?
Joanna Pasztaleniec-Jarzyńska: Od ponad 30 lat pracuję w Bibliotece Narodowej w Warszawie. W Orchard Lake jestem po raz pierwszy. Tym razem jestem jako przedstawiciel Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Wcześniej do Orchard Lake przyjechało dwóch przedstawicieli Ministerstwa Kultury i Sztuki, głównie zajmowali się archiwami.
Celem mojego krótkiego pobytu jest zapoznanie się ze zbiorem książek, które w tej chwili intensywnie przenoszone są z części archiwalnej do głównej części bibliotecznej, zastanowienie się nad możliwością badań i pomocy Orchard Lake w szybszym uporządkowaniu i skatalogowaniu tych książek, tak by mogły być dostępne dla badań naukowych. Celem mojego pobytu jest również zapoznanie się z ogólnym stanem archiwum pozostawionym przez ks. Nira, który przeszedł na emeryturę. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego chce pomóc Misji Polskiej w Orchard Lake i opracować program długofalowej współpracy.
AK: Czy Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego interesuje się zbiorami Archiwum, ponieważ zamierza przejąć zbiory zgromadzone w Orchard Lake?
– Nic podobnego.Wiemy o tym, że wśród instytucji emigracyjnych są popularne tego typu opinie. Misją Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego jest opieka nad dziedzictwem kultury nie tylko w kraju, ale i poza granicami Polski. Dotyczy to przede wszystkim Ukrainy, Białorusi, Rosji, Kazachstanu, krajów europejskich. Wszędzie tam jest Polonia, która zgromadziła cenne pamiątki historii, kultury i sztuki. Głównym celem Ministerstwa nie jest zawłaszczenie, czy mobilizowanie do przekazania tych zbiorów do kraju, ale pomoc we właściwym opracowaniu i właściwym przechowywaniu tych zbiorów, tak by były one dostępne dla badaczy kultury polonijnej na całym świecie.
Pragnę dodać, że Biblioteka Narodowa z ramienia Ministerstwa Kultury brała już i bierze udział w wielu takich akcjach i nigdy żadne zbiory nie trafiły do Biblioteki Narodowej. Z wyjątkiem, gdy była taka wola właścicieli zbiorów. Biblioteka Narodowa udzieliła ogromnej pomocy Bibliotece Polskiej w Paryżu w uporządkowaniu zbioru bardzo cennych rękopisów i książek. Pomaga Bibliotece w Londynie, pomaga wielu bibliotekom. Kolejną akcją Biblioteki Narodowej jest pomoc Polskiej Misji w Orchard Lake. Chcemy profesjonalnie pomóc Polonii w uporządkowaniu zbiorów. Chcę podkreślić, że tego typu zgromadzone dokumenty biblioteczne czy zbiory archiwalne ukazują życie Polonii i powinny one pozostać na miejscu tak długo, jak długo Polonia chce się nimi opiekować. Doskonale rozumiemy, że takie zbiory wzmacniają rangę i rolę Polonii w środowisku. Chcemy wspierać polonijne instytucje w profesjonalnym eksponowaniu tego, co zgromadzono.
Badając zbiory biblioteczne w Orchard Lake jestem pod wrażeniem kultury Polonii, która zgromadziła te zbiory. Świadczy to o tym, że nie tylko robotnicy przyjeżdżali do Detroit i okolic. Pokazuje też, jak szerokie zainteresowania mieli emigranci i jak wartościowe zgromadzili księgozbiory. Chcemy by o tym wiedziała miejscowa Polonia, ale i badacze w kraju.
AK: Wspomniała Pani, że przyjechała Pani by pomóc uporządkować zbiory w Orchard Lake. Czy po 30 latach pracy ks. dr Romana Nira w Archiwum, zbiory są uporządkowane czy też nie?
– Należy odrębnie podejść do sprawy książek i odrębnie do sprawy materiałów archiwalnych. Na wstępie chcę podkreślić, że zarówno ksiądz dr Nir, jak i poprzednik – ks. Swastek, wykonali ogromną pracę zgromadzenia tych materiałów w jednym miejscu. Niemniej jednak, chcę powiedzieć, że jeszcze jest bardzo wiele do zrobienia w uporządkowaniu tych materiałów. Jestem pełna podziwu dla ogromnej liczby materiałów, które zostały zgromadzone przez dzisięciolecia. Natomiast dostęp do nich jest bardzo utrudniony, ponieważ nie są one uporządkowane w profesjonalny sposób. Nie ma inwentarzy, kartotek, w postaci elektronicznej czy tradycyjnej, co umozliwiłoby dotarcie bez większego problemu do tych materiałów. Znaczna część zbiorów jest rozproszona, wymaga kontynuowania bardzo intensywnej pracy, żeby materiały były łatwo dostępne dla wszystkich
AK: A sprawa księgozbiorów?
– Od wielu lat tradycją było tutaj, że obok siebie istniało Archiwum Polonii i Biblioteka, która obsługiwała przede wszystkim Seminarium i szkoły tutaj zgromadzone. W obu tych miejscach znajdowały się często te same książki. Do Archiwum przekazywano razem ze spóściznami często bardzo cenne kolekcje. W archiwum przez te wszystkie lata zgromadzono ogromną ilość książek, które nie były ani zinwentaryzowane, ani skatalogowane, czy też wstępnie przejrzane. Nie było ani ogólnych, ani częściowych spisów tych książek. Trudno było więc, ocenić ich wartość. Uważam, że słusznie podjęto decyzję, chyba dwa lata temu, że zbiory biblioteczne zgromadzone w archiwum powinny przejśc do bibliotek. Akcja ta powinna zakończyć się wkrótce. Dr Karen Majewski podchodzi bardzo profesjonalnie do selekcji tych zbiorów, jak i do ich opracowania. Wszystkie zbiory w Orchard Lake będą katalogowane w katalogu ogólnoświatowym, co uważam, jest znakomitą promocją polskich zbiorów. Ministerstwo Kultury chce pomóc pani Karen Majewski, a właściwie Orchard Lake Schools w szybszym opracowaniu i skatalogowaniu tych książek. Oczywiście zwracamy tutaj uwagę, że w zbiorach są bardzo cenne książki z dedykacjami, ze znakami własnościowymi. Wszystkie te książki powinny tutaj pozostać. Budynek biblioteki jest bardzo nowoczesny, są tam jeszcze miejsca dla polskich książek. Zbiór polski: „książki rzadkie” jest wydzielony, co jest bardzo ważne pod względem prowadzenia dalszych badań. Akcja przenoszenia książek z archiwum do biblioteki wydaje się jak najbardziej prawidłowa i sensowna. Proszę pamiętać, że książki zgromadzone w archiwum nie były używane, nie były znane, nie było wiadomym, że takie książki istnieją. Według szacunków praca katalogowania i selekcji tych książek będzie trwała około dwóch lat. Myślę, że jeszcze około 20 tysięcy książek wymaga selekcji i skatalogowania. Dopiero po skatalogowaniu można będzie zbiory te udostępniać. Procedura, którą podjęto była jedyną rozsądną; chodzi przecież o profesjonalne opracowanie tych zbiorów. Jest jeszcze jeden ogromny problem – zgromadzono w Orchard Lake bardzo dużo tytułów czasopism. Jest to kolejne duże wyzwanie, ponieważ musi być to uporządkowane.
AK: W czasie, kiedy jeszcze, ks. dr Roman Nir zarządzał archiwami, przebywał tam przedstawiciel Naczelnych Archiwów w Polsce…
– Tak, przez kilka miesięcy pracował w archiwum przedstawiciel Dyrekcji Naczelnych Archiwów Państwowych. Porządkował, opracowywał część archiwum. Efektem jego pracy jest nie tylko uporządkowana część archiwum, ale także opisy inwentaryzowanych jednostek, umieszczone w centralnej bazie Archiwów Państwowych w Polsce, która nazywa się SEZAM. Uważam, że jest to bardzo dobra metoda współpracy. Jeżeli dalej będzie taka wola ze strony Orchard Lake Schools, to po dokończeniu uporządkowania wszystkich zasobów archiwalnych byłyby one dostępne zarówno w centralnej bazie archiwów SEZAM w Polsce, jak i tutaj na miejscu.
Może dodam jeszcze, że nie tylko Orchard Lake współpracuje z dyrekcją Archiwów Państwowych w Warszawie, ale i Instytut Piłsudzkiego w Nowym Jorku i w Londynie
Dokończenie uporządkowania archiwum w Orchard Lake, to jeszcze bardzo dużo pracy. Tak, jak już wspomniałam zgromadzono ogrom materiałów. Na przykład, jest bardzo dużo cennych wycinków prasowych i biograficznych, związanych z osobami, które przebywały w Stanach Zjednoczonych. To wszystko wymaga uporządkowania. Będzie to długi proces. Mam nadzieję, że przy wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego – chodzi głównie o pomoc merytoryczną – zbiory Orchard Lake będą wzorowo uporządkowane i dostępne dla wszystkich. Zainteresowanie Polonią, zarówno w Polsce, jak i na świecie nie maleje. Jest coraz więcej ośrodków badawczych, które chciałyby badać różne aspekty życia Polonii i emigracji. Zgromadzone zbiory są niezwykle interesujące.
AK: A muzea, jaki jest ich stan?
– Muzea, w których znajdują się unikalne materiały, nie tylko pamiątki, powinny służyć lepszemu poznaniu historii. Powinny one przyciągnąć zwłaszcza młode pokolenie do Orchard Lake na lekcje historii. Muszę powiedzieć, że kolejne władze Orchard Lake Schools przywiązywały jdnak wagę nie tylko do kształcenia, ale też do gromadzenia pamiątek polonijnych. Efektem tego jest ogromny zbiór, zarówno materiałów archiwalnych, jak i książek. Bardzo ważne jest, by Orchard Lake mogło kontynuować pracę, którą wykonali poprzednicy. Następcy ks. Romana Nira, mam nadzieję, będą chcieli dalej gromadzić materiały, porządkować je i udostępniać.
AK: Jest wiele kontrowersji pod względem oceny przygotowania dr Karen Majewski do pracy archiwisty.
– Trudno mi oceniać archiwalne kompetencje dr Karen Majewski. Mogę jedynie ocenić kompetencje bibliotekarskie. W tym przypadku, nie mam żadnych wątpliwości, co do jej kompetencji i wiedzy. Karen Majewski jest bardzo związana ze środowiskiem polonijnym, napisała pracę doktorską na temat literatury polonijnej, która wymagała ogromnej pracy badawczej i archiwalnej. Jeśli chodzi o sprawy archiwalne, to będzie dalsza pomoc ze strony Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych. Jestem spokojna, że nie będą tutaj podejmowane decyzje, które mogą bulwersować Polonię. Widzę ogromną troskę i szacunek dla tego, co już zgromadzono. Planowane jest przeniesienie archiwów do innych miejsc na terenie Orchard Lake; będzie to okazja do właściwego uporządkowania materiałów, co ułatwi opracowanie zbiorów. Pani Majewski jest bardzo otwartą osobą, myślę, że przy pomocy osób z Naczelnej Dyrekcji Archiwów, jak i innych archiwistów, być może ze Stanów Zjednoczonych, uda się profesjonalnie rozpoczętą pracę wykonać.
AK: Czy według Pani, jest możliwe, że dr Karen Majewski mogła wyrzucić coś ze zbiorów, co było cenne dla dziedzictwa Polonii?
– Wydaje się to bardzo mało prawdopodobne. Nie wiem, co działo się wcześniej, wiem jak teraz przebiega praca i selekcja. Nie zauważyłam, by były odrzucane pozycje, które budziłyby moje wątpliowści. Jeśli coś się eliminuje, są to publikacje o małej wartości, są to popularne, wszędzie dostępne, w żaden sposób nie są związane z Polonią. Myślę, że nie powinno być sytuacji, aby coś wartościowego zostało wyrzucone.
Chcę powiedzieć, że pani Karen Majewski spakowała już około jednego tysiąca pudeł, czyli około 20 tysięcy książek. W bibliotece jest już katalog niezwykle cennych, unikalnych książek polskich. Mam nadzieję, że po dokończeniu katalogowania będzie to jedna z najlepszych kolekcji dotyczących pewnego fragmentu historii Polski i Polonii, zwłaszcza końca wieku XIX i okresu międzywojennego. Radzę z niego korzystać.
AK: Czy Orchard Lake Schools może liczyć na dalszą pomoc rządu polskiego?
– Z całą pewnością. Stąd tutaj moja obecność. Wspomniałam wcześniej o celach mojego tutaj pobytu, przyjrzenia się zgromadzonym zbiorom. Pozwoli to na opracowanie planu pomocy, chodzi o profesjonalne i szybkie opracowanie zbiorów. Tutaj w Orchard Lake muszą być osoby, które na codzień sprawują opiekę nad archiwum i biblioteką, a ze strony rządu polskiego dalsza opieka po to, aby doprowadzić do całkowitego opracowania tych zbiorów. Z punktu widzenia zarówno Archiwów Państwowych, jak i Biblioteki Narodwej, jak i Polonii, to wszystko jest wspólnym celem. Profesjonalnie uporządkowane zbiory to dobra wizytówka Polonii. Łatwiej też wtedy popularyzować kulturę i historię wśród społeczności niepolonijnej. Uważam, że jest to bardzo ważne. Często wkład Polonii nie jest doceniany, tak jak na to zasługuje. Polonia ma ogromny wkład w rozwój wielu dziedzin życia w Stanach Zjednoczonych. Tak więc, dobrze uporządkowane i dostępne dla wszystkich archiwa przyczynią się do lepszej popularyzacji Polonii.
AK: Serdecznie Pani dziękuję za wyczerpującą rozmowę.
2009-06-03Joanna Pasztaleniec

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *