Co w trawie …

Untitled-1
Wciąż doświadczam tajemnicy człowieka. Poczynając od jego piękna z jednej strony, po nienawiść i złość z drugiej. Od słów i spojrzeń niosących miłość, po takie zdarzenia, które ranią aż do kresu wytrzymałości. Jestem świadkiem pogrzebów, które bolą jak tylko może boleć rozstanie z najukochańszą osobą, ale i takich “normalnych”, obojętnych, bez większego problemu – bym powiedział. Są chrzty, kiedy rodzice mają łzy w oczach, powierzając dziecko Panu Bogu, ale są też i takie, kiedy ci rodzice nie wiedzą co się w ogóle dzieje. Są śluby, kiedy młodzi patrzą sobie w oczy, ale i takie, kiedy siebie w ogóle nie widzą.
Tajemnica człowieka.
Myślę, że zbyt rzadko zastanawiamy się, co dajemy innym. Uśmiech czy ból, złe słowo czy dobre, czy czujemy, co jest naszym szczęściem, czy tylko wegetujemy. Kilka rozmów z ostatnich czasów uświadomiło mi jak bardzo możemy minąć się z życiem, kiedy przechodzimy przez nie bez uważniejszego przyjrzenia się, bez patrzenia w oczy, bez słuchania drugiego człowieka, bez uwagi. Zapatrzeni w siebie, zasłuchani tylko w siebie, zamyśleni tylko o sobie, gubimy tak wiele cennych skarbów, a co najgorsze, nieraz nigdy nie zdamy sobie z tego sprawy.
Może to trochę ponura refleksja jak na czas, który przeżywamy. Z jednej strony czas wielkanocnej radości. A z drugiej – wreszcie wiosny. W końcu pojawiły się w powietrzu temperatury, które przypominają, że mamy już koniec maja, liście na drzewach wreszcie po prostu są i mlecze na trawniku (niestety) też są.
Ale jest szansa. Myślę, że ukłon w stronę Pana Jezusa, adoracja, rozmowa, zasłuchanie – że to niesie siłę. Człowiek sam nie da rady, nie uniesie, nie zrozumie. Ale – egocentrycznie, czy nawet egoistycznie – możemy powiedzieć, że Pan Bóg jest po to, żeby nam pomagać. I chyba to jest naszą największą nadzieją. Bo co innego?
ks. Sawek Murawka SChr

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *