Polska- Rosja 1:1

Reprezentacja Polski zremisowała z Rosją 1:1 (0:1) w swoim drugim meczu grupy A podczas Euro 2012. Po 45 minutach Biało-Czerwoni byli w trudnej sytuacji, ale dzięki fantastycznemu uderzeniu kapitana kadry, Jakuba Błaszczykowskiego, Polacy wciąż na turnieju nie przegrali meczu. Aby awansować do ćwierćfinału, muszą w sobotę pokonać we Wrocławiu Czechów.
Defensywa – to ona miała być tym razem kluczem do zwycięstwa nad Rosjanami. Franciszek Smuda nieco przestraszył się podopiecznych Dicka Advocaata i zdecydował się na grę aż trzema defensywnymi pomocnikami – Dariuszem Dudką, Eugenem Polanskim i Rafałem Murawskim. Ten pierwszy zastąpił Macieja Rybusa, który zdaniem selekcjonera nie udźwignął presji związanej ze spotkaniem z Grecją. Poza tym Przemysław Tytoń zmienił w bramce zawieszonego za czerwoną kartkę Wojciecha Szczęsnego.
Mocno asekuracyjne ustawienie Biało-Czerwonych okazało się jednak takim tylko na papierze. Tym bardziej, że mocno – biorąc pod uwagę pozycję na boisku – ofensywnie wyglądały zapędy Eugena Polanskiego. Pomocnik FSV Mainz zdołał nawet w 18. minucie umieścić piłkę w siatce, ale po fantastycznie rozegranej akcji, znalazł się na spalonym.
Przez pierwsze dwa kwadranse Polska grała bez zarzutu. Później, niemal tradycyjnie, całkowcie “odcięło im prąd”…

Początkowo podręcznikowo wyglądała asekuracja, choć dwukrotnie za rywalami nie zdążyli Sebastian Boenisch i Damien Perquis – w obu przypadkach ratując się czystymi wślizgami. Co ciekawe, pierwszy z tych piłkarzy był bardzo blisko zdobycia gola. Już w 5. minucie po dośrodkowaniu Ludovika Obraniaka z rzutu wolnego, lewy obrońca reprezentacji Polski uderzył piłkę ramieniem, ale trafił w nogę stojącego na linii bramkowej Wiaczesława Małafiejewa.
Inicjatywa, należąca w pierwszych dwóch kwadransach zdecydowanie do Polaków, przynosiła skutki. Strzał z dystansu Roberta Lewandowskiego poszybował wprawdzie nad poprzeczkę, a uderzenie głową Marcina Wasilewskiego wylądowało w rękawicach Małafiejewa, ale ofensywne poczynania Biało-Czerwonych mogły się podobać. Tak jak akcja, po której Jakub Błaszczykowski wpadł w pole karne i wstrzelił piłkę w kierunku Lewandowskiego. Gdyby ten opanował futbolówkę, pewnie zrobiłoby się 1:0. Niestety, sztuka ta tym razem się nie powiodła.

A Rosjanie? Wcale nie wyglądali na drużynę dążącą za wszelką cenę do zwycięstwa. Ich sytuacje w premierowych dwóch kwadransach można było policzyć na palcach jednej ręki. Przemysław Tytoń długo nie musiał poważnie interweniować. Kilka razy dobrze zachował się przy dośrodkowaniach, a gdy Andriej Arszawin w 25. minucie urwał się Łukaszowi Piszczkowi i celnie dośrodkował w kierunku Aleksandra Kierżakowa, ten uderzył głową nad poprzeczkę.

Niestety, zdecydowana przewaga, jaką Rosjanie osiągnęli w ostatnich 15 minutach przyniosła im upragniony skutek. Niepotrzebna strata piłki przez Piszczka na własnej połowie oraz ratujący sytuację faul Marcina Wasilewskiego, zapewnił Rosji rzut wolny tuż przed polem karnym Polaków. Z tego dośrodkował Arszawin, a Dzagojew, po tym jak w fantastyczny sposób znalazł sobie przestrzeń w “szesnastce” Biało-Czerwonych, głową umieścił piłkę w siatce. Dla rosyjskiego napastnika było to już trzecie trafienie na Euro 2012.

Błyskawicznie odpowiedzieć próbował Jakub Błaszczykowski, ale jego strzał zdołał sparować do boku Małafiejew.

Błaszczykowskiemu faktycznie udało się odpowiedzieć, ale po przerwie. Polski kapitan przeprowadził akcję-marzenie. To, że przejął piłkę na prawej flance po krótkim rozegraniu to nic w jego wykonaniu nowego. Zejście do środka, przełożenie futbolówki na lewą stopę i perfekcyjne huknięcie niemal w samo “okienko” to jednak nie jest to, z czego “Kuba” słynie. Ale trybunom to nie przeszkadzało – te w 57. minucie zupełnie odleciały!
Polacy nie starali się już tak forsować tempa, jak na początku meczu, bo to kosztowało za dużo sił. Niepokoić mogła jednak defensywna gra jednego z naszych filarów, Łukasza Piszczka. To właśnie po jego stronie co kilka minut mocno się kotłowało. Dośrodkowania Arszawina lub Jurija Żyrkowa albo były niedokładne, albo doskonale “czyszczone” przez Damiena Perquisa i Marcina Wasilewskiego. W 68. minucie na wyżyny umiejętności musiał się natomiast wspiąć Tytoń. Po dwóch podaniach z “klepki” przed polskim bramkarzem stanął Dzagojew, ale tym razem nie zdołał go pokonać.

Po tym, jak swoją akcją zaskoczył Błaszczykowski, swoich sił w ofensywie spróbował Boenisch. Obrońca Polaków popisał się efektownym rajdem, zakończonym mocnym, ale niecelnym strzałem. Swoją szansę miał także Ludovic Obraniak, bardzo dobrze wykonujący stałe fragmenty gry w starciu z Rosjanami. Po otrzymaniu piłki od Lewandowskiego, pomocnik Bordeaux uderzył jednak wprost w Małafiejewa.
Remis zadowalał obie strony, więc w końcówce żadna z nich nie zdecydowała się na mocniejsze zaatakowanie rywala. Po tym spotkaniu, Polska zajmuje z dwoma punktami trzecie miejsce w grupie. Rosja jest liderem.

Ania Ambroszkiewicz

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *