Co tam, panie, w sporcie?

Dzieje się i to dużo, choć dla wielu to czas prawdziwego odpoczynku, wymarzonych wakacji. 
Dziś chcę napisać tylko (a właściwie aż) o jednej sprawie. Tylko o jednej, ale „aż”, bo to sprawa ważna. Zresztą od kilku dni przewija się ona przez media, więc dla wielu to nie będzie nic nowego. 
Otóż chodzi o powrót do sportu… Karola Bieleckiego.

Tak, to prawda! Po niecałych dwóch miesiącach od straty lewego oka, koszmarnej kontuzji, której jeden z najlepszych szczypiornistów doznał w towarzyskim meczu reprezentacji Polski, nagle znowu mogliśmy go podziwiać na boisku. Wyszedł w pierwszym składzie i po dwóch minutach zdobył bramkę! Nikt nie dawał mu szans na powrót do wyczynowego sportu. Ba, nawet on sam parę dni po operacji podał informację, że ma wiele rzeczy do zrobienia i jeśli wróci do piłki ręcznej, to jako trener lub działacz. Pewnie gdzieś w głębi serca marzył o chwili, kiedy znów włoży koszulkę z orłem na piersi, ale głośno o tym nie mówił…
Kochani, ile trzeba mieć w sobie woli walki, zacięcia, determinacji i przede wszystkim fascynacji tym, co się robi! Pokazał nie tylko sobie, ale całemu światu, że jeśli się czegoś bardzo chce, to jest to możliwe. 
To chyba jedna z najlepszych wiadomości w polskim sporcie ostatnich tygodni, może nawet miesięcy. Medale bardzo cieszą, ale wygrana z samym sobą, bólem, przeciwnościami, to podwójne mistrzostwo. 
Niech przykład 28 letniego sportowca pokaże nam wszystkim, że warto realizować swoje najskrytsze marzenia. Choćby wyglądały na niemożliwe…

Pozdrawiam,

Ania

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *