Wolność prasy i słowa

Jak wielu czytelników zapewne się orientuje, prawną podstawą ochrony wolności słowa w Stanach Zjednoczonych jest uchwalona w 1789 r. i ratyfikowana w roku 1791 tzw. Pierwsza Poprawka do Konstytucji, która w tłumaczeniu na język polski brzmi tak:„Kongres nie może stanowić ustaw wprowadzających religię albo zabraniających swobodnego wykonywania praktyk religijnych; ani ustaw ograniczających wolność słowa lub prasy, albo naruszających prawo do spokojnego odbywania zebrań i wnoszenia do rządu petycji o naprawienie krzywd”.

Współczesna, powszechnie przyjęta od kilkudziesięciu lat doktryna prawna stoi jednak na stanowisku, że ta część amerykańskiej Ustawy Zasadniczej chroni wolność słowa – podobnie jak wolność wyznania, zrzeszania się (prawo do zrzeszania się nie jest w sposób wyraźny zapisane w Pierwszej Poprawce, ale uważa się, że w sposób logiczny z niej wynika), pokojowych zgromadzeń i składania petycji – przed ingerencją ze strony wszelkich władz publicznych. Instrumentem prawnym, który – jak przyjmuje się w doktrynie i orzecznictwie sądowym – rozciąga obowiązywanie Pierwszej Poprawki na poszczególne Stany jest §1 XIV Poprawki, który mówi m.in., że„Żaden stan nie może wydawać ani stosować ustaw, które by ograniczały prawa i wolności obywateli Stanów Zjednoczonych”.

Dlaczego dzisiaj piszę o Pierwszej Poprawce do Konstytucji? Dlatego, że wydawca i redaktor naczelny Tygodnika Polskiego został pozwany do sądu przez Anitę Dul, COO naszej unii kredytowej.

W kolejnym wydaniu Tygodnika przytoczę obszerne fragmenty z pozwu.

Po ukazaniu się informacji w Internecie, otrzymaliśmy od Czytelnika (nazwisko znane redakcji) propozycję założenia konta „donation account”, na które można będzie wpłacać pieniądze w celu uzbierania funduszy na obronę wolności słowa i Tygodnika Polskiego, a  mówiąc dokładnie na opłacenie adwokata. Jeśli Czytelnicy chcieliby pomóc, prosimy czek przesłać na adres redakcji. Czeki należy wystawiać na: Polish Weekly Legal Defense Fund. Pieniądze zgromadzone na tym koncie podlegają ścisłej kontroli; mogą być przeznaczone tylko i wyłącznie na ten jeden cel. Niewykorzystane fundusze zostaną proporcjonalnie zwrócone do ofiarodawców.

Z góry serdecznie dziękujemy za wszelką pomoc.

Po opublikowaniu serii listów od czytelników, w środowisku polonijnym zapanowała swoista nagonka na wolność prasy i słowa. Szczególnie niepokojące są naciski wzywające do ograniczenia swobody wypowiedzi pod groźbą procesów sądowych, ponieważ publikowane informacje, często pochodzą od czytelników. Zamiast próby wyjaśnienia oraz działania zmierzającego do rozwiązywania narastających problemów i nieprawidłowości w polonijnych organizacjach i instytucjach, straszy się dziennikarza, który ujawnia temat. Ograniczanie wolności słowa i wolności prasy uważa się za czynniki najbardziej sprzyjające korupcji…
Zastanówmy się nad tym, czy redakcja pozwoliłaby sobie na publikowanie niesprawdzonych informacji? Czy podjęta przez wydawcę TP próba uratowania przed bankructwem najstarszej tradycją polonijnej gazety miałaby się unicestwić tylko dlatego, że gazeta stała się niewygodna dla niektórych instytucji i organizacji, czy osób publicznych?

Co Czytelnicy sądzą – czy dążenie do ujawnienia prawdy jest czynem, który należy piętnować i pozywać dziennikarza do sądu? Dlaczego w wolnym kraju wolność słowa i swoboda pracy dziennikarza jest zagrożona?

Jako wydawca i redaktor naczelny Tygodnika Polskiego i pisma społeczno – kulturalnego „Profile” protestuję przeciwko próbom ograniczenia prawa do wolności słowa i prasy. Wydawać by się mogło, że gdzie jak gdzie, ale w USA – kolebce demokracji – media nie powinny narzekać na ograniczanie swobody wypowiedzi. Tak, amerykańskie media, niestety nie polonijne, i to jest bardzo przykre.

Rozpoczęło się lato kalendarzowe, a wraz z nim pikniki w parku „Wanda”. Organizatorzy wkładają dużo pracy, by taki piknik był nie tylko miejscem uzbierania dodatkowych funduszy pieniężnych na działalność organizacji, ale też czasem spotkania Polonii. Dlatego pamiętajmy o letnich piknikach i spotykajmy się w parku „Wanda”. W minioną niedzielę gospodarzami pikniku byli „Filareci”. Z wielką przyjemnością można było porozmawiać z Członkami chórów „Filaretów”, zjeść polskie dania, zatańczyć tango czy rumbę, a poprzez swoją tam obecność i korzystanie z oferowanych niespodzianek, delicji i trunków dołożyć cegiełkę do filareckiej skarbonki. Tam byliśmy, wino piliśmy, a reportaż zdjęciowy w obiektywie Jurka Szelążka zamieszczamy w najnowszym wydaniu Tygodnika Polskiego.

Pozdrawiam serdecznie.

Alicja Karlic

Trackbacks & Pings

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *