Czas wybielania – Piotr Niemiec

Po 65. latach od zakończenia II wojny światowej niektórzy jej uczestnicy chcą albo definitywnie zapomnieć o mrocznej przeszłości i o swoich bezprecedensowych zbrodniach, albo udowodnić sobie i innym, że straszne czyny popełniały wtedy wszystkie strony światowego konfliktu. Takiej właśnie redefinicji wydarzeń z lat 1939-1945 (a mówiąc wprost – zamiany katów w ofiary) jesteśmy świadkami w trakcie powstawania koncepcji rządowego muzeum wysiedlonych w Berlinie. Doszło do tak wyjątkowej eskalacji złej woli ze strony niemieckich gospodarzy, że z rady naukowej fundacji „Ucieczka, wypędzenie, pojednanie” niedawno odeszli na znak protestu wybitni historycy z Czech i Polski, a bojkot jej prac zapowiedziała Centralna Rada Żydów w Niemczech.

Z pracy w radzie niemieckiej fundacji m.in. zrezygnował prof. Tomasz Szarota z Instytutu Historii PAN, wybitny znawca dziejów okupacji niemieckiej i ruchu oporu w Polsce, autor głośnych książek o życiu codziennym w okupowanej w Warszawie i innych stolicach Europy. Tygodnik „Newsweek Polska” zacytował jego znamienne słowa: „Zaraz na początku wojny Niemcy zastrzelili mojego ojca, tak że nigdy go nie poznałem. Dorastałem w ruinach Warszawy. Już jako dziecko wiedziałem, że Niemcy wymordowali pięć do sześciu milionów polskich obywateli. Mimo to nauczyłem się niemieckiego, stałem się specjalistą od II wojny światowej i stosunków polsko-niemieckich”. Profesor Szarota widząc jednak, że w koncepcja muzeum poświęconego wypędzeniom zakłada pokazanie Niemców, jako ofiary wojny, a Polaków jako zbrodniarzy, zrezygnował z prac nad berlińskim projektem.

Podobnego zdania, co polski historyk, jest również Salomon Korn z Rady Żydów w Niemczech. Uważa, że „powojennych wypędzeń Niemców nie można podporządkować jakimś regułom i przedstawić jako największej tego typu tragedii, porównując do innych wypędzeń. To, co spotkało Niemców jest nierozerwalnie wpisane w kontekst reżimu nazistowskiego i tak musi być prezentowane – jako efekt zbrodni hitlerowskich popełnionych na innych narodach”.

Na początku kwietnia nad mogiłami polskich oficerów zamordowanych w Katyniu w 1940 roku przez sowieckie NKWD spotkają się po raz pierwszy premierzy Polski i Rosji. Może padną tam ważne słowa o tragicznej przeszłości, może Władimir Putin powie o ludobójstwie dokonanym przez bolszewików na najlepszych synach narodu polskiego. A może Rosjanie już tradycyjnie powtórzą łgarstwa, do których konsekwentnie wracają po krótkie historycznej odwilży z lat 1989-1992. Bo oni znów z dumą podnoszą głowy i bez żadnych moralnych rozterek wyciągają z muzeów pokryte kurzem portrety zwycięskiego wodza – Józefa Stalina.

Sądzę, że takie interpretowanie historii przez naszych wielkich sąsiadów nic dobrego Polsce nie przyniesie. Wiem, że rosyjski imperializm ma w pogardzie narody słabe, wewnętrznie skłócone, niemające strategicznych partnerów. Wiem, że Niemcy czują, iż nadszedł czas na zrzucenie z siebie strasznych win. Państwo polskie nie zaprotestuje?

PIOTR NIEMIEC

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *