Co tam, panie, w sporcie?

Co tam, panie, w sporcie?
Dzieje się! Cała Polska, Polonia i to nie tylko z USA (choć chyba najbardziej), słowem – wszyscy, nie tylko kibice boksu, jakoś tam żyją ostatnią walką pięściarzy: Adamka i Gołoty.
Kilka miesięcy przygotowań, wyrzeczeń, morderczych treningów… Dwie legendy polskiego boksu. Dwa nazwiska, które zna nie tylko świat sportowców, ale nawet ludzie, którzy ze sportem mają mało wspólnego. Dwie postacie, które są idolami większości chłopców marzących o karierze pięściarza. I co? Oczekiwaliśmy fantastycznego widowiska, bo przecież obaj zawodnicy nam to obiecywali. Dla Andrzeja Gołoty miał to być powrót w wielkim stylu, a dla Adamka przepustka do świata wagi ciężkiej. Jednak, jak to w sporcie bywa, zwycięzca może być tylko jeden. I był! Tylko, że nie była, to walka o jakiej marzyli kibice, organizatorzy, a przede wszytskim sami zainteresowani: Andrzej Gołota i Tomasz Adamek.  Walka okazała się po prostu klapą (przepraszam za wyrażenie, ale inne nie przychodzi mi do głowy).  To było widowisko jednego gwiazdora – Tomasza Adamka. A Gołota… cóż, pożegnał się w kiepskim stylu.
Kochani, pamiętajmy, że to tylko sport i zawsze jest zwycięzca i przegrany. Tylko czasem trzeba mierzyć siły na zamiary. Trzeba pamiętać, że nie nazwisko wygrywa, a umiejętności. Szkoda, że byliśmy świadkami nie do końca sportowej rywalizacji, raczej hazardu. Wielkie pięniądze powoli zmieniają sport i zasady fair play w (dość często) cyferki. Smutne, ale prawdziwe.
Pocieszeniem ostatnich dni jest dobra gra naszych tenisistów ziemnych. Łukasz Kubot ze swoim deblowym partnerem, Austriakiem Olivierem Marachem, mają szansę wystąpić w turnieju Masters, kończącym sezon 2009, gdzie zagra osiem najlepszych debli ostatniego sezonu. Agnieszka Radwańska wystąpiła w „nieoficjalnych mistrzostwach świata” w Dausze, jako rezerwowa zawodniczka. Pocieszające jest, że udało się jej dotrwać do końca sezonu mimo nękających ją kontuzji.
A na koniec jeszcze z radością wspomnę o naszych roztańczonych sportowcach – Otylii Jędrzejczak i Radku Majdanie. Dalej tańczą! Wspaniale!
Pozdrawiam,
Ania

Dzieje się! Cała Polska, Polonia i to nie tylko z USA (choć chyba najbardziej), słowem – wszyscy, nie tylko kibice boksu, jakoś tam żyją ostatnią walką pięściarzy: Adamka i Gołoty.
Kilka miesięcy przygotowań, wyrzeczeń, morderczych treningów… Dwie legendy polskiego boksu. Dwa nazwiska, które zna nie tylko świat sportowców, ale nawet ludzie, którzy ze sportem mają mało wspólnego. Dwie postacie, które są idolami większości chłopców marzących o karierze pięściarza. I co?

Oczekiwaliśmy fantastycznego widowiska, bo przecież obaj zawodnicy nam to obiecywali. Dla Andrzeja Gołoty miał to być powrót w wielkim stylu, a dla Adamka przepustka do świata wagi ciężkiej. Jednak, jak to w sporcie bywa, zwycięzca może być tylko jeden. I był! Tylko, że nie była, to walka o jakiej marzyli kibice, organizatorzy, a przede wszytskim sami zainteresowani: Andrzej Gołota i Tomasz Adamek.  Walka okazała się po prostu klapą (przepraszam za wyrażenie, ale inne nie przychodzi mi do głowy).  To było widowisko jednego gwiazdora – Tomasza Adamka. A Gołota… cóż, pożegnał się w kiepskim stylu.

Kochani, pamiętajmy, że to tylko sport i zawsze jest zwycięzca i przegrany. Tylko czasem trzeba mierzyć siły na zamiary. Trzeba pamiętać, że nie nazwisko wygrywa, a umiejętności. Szkoda, że byliśmy świadkami nie do końca sportowej rywalizacji, raczej hazardu. Wielkie pięniądze powoli zmieniają sport i zasady fair play w (dość często) cyferki. Smutne, ale prawdziwe.

Pocieszeniem ostatnich dni jest dobra gra naszych tenisistów ziemnych. Łukasz Kubot ze swoim deblowym partnerem, Austriakiem Olivierem Marachem, mają szansę wystąpić w turnieju Masters, kończącym sezon 2009, gdzie zagra osiem najlepszych debli ostatniego sezonu. Agnieszka Radwańska wystąpiła w „nieoficjalnych mistrzostwach świata” w Dausze, jako rezerwowa zawodniczka. Pocieszające jest, że udało się jej dotrwać do końca sezonu mimo nękających ją kontuzji.

A na koniec jeszcze z radością wspomnę o naszych roztańczonych sportowcach – Otylii Jędrzejczak i Radku Majdanie. Dalej tańczą! Wspaniale!

Pozdrawiam, 
Ania

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *