Tygodnik Polski 44-45/2009

4445W najnowszym numerze Tygodnika Polskiego m.in.:  rozmowa z Gary’m Peters’em, rozmowa z ks. dr Stanisławem Flisem – dyrektorem archiwum w Orchard Lake, kilka słów na temat urzędu pocztowego w Hamtramck, Kazimierz Brzozowski and Baltic Strings, korespondencja z Polski Piotra Niemca, 10 lecie kapłaństwa ks. rektora Mirosława Króla  i  wiele więcej ciekawych artykułów. Czekamy na Państwa spostrzeżenia dotyczące nowej strony internetowej. Prosimy o komentarze do artykułów. Listy i e-maile do redakcji Tygodnika Polskiego prosimy kierować na adres widoczny po prawej stronie.

Zapraszamy do punktów sprzedaży w całej metropolii Detroit. Zachęcamy także do kupna elektronicznej wersji Tygodnika Polskiego (plik w formacie PDF – do czytania na komputerze, czytniku książek elektronicznych, telefonie komórkowym).

Buy Now

Ks.dr Stanisław Flis dyrektorem Archiwum w Orchard Lake

Ks.dr Stanisław Flis dyrektorem Archiwum w Orchard Lake.
Z  nowym dyrektorem Archiwum w Orchard Lake Schools ks. dr.  Stanisławem Flisem rozmawia Alicja Karlic.
Alicja Karlic: Szanowny Księże gratuluję nowej pozycji. Do Polskiej Misji włączone jest Polsko – Amerykańskie Centrum Liturgiczne, któremu Ksiądz przewodzi.
Dotychczas zajmował się Ksiądz przygotowaniem i opracowaniem mszalika „Pan z Wami”.
Ks. dr Stanisław Flis:  Mszalik ten cieszy się ogromnym powodzeniem wśród parafii polonijnych, jak i polsko-amerykańskich. Ukończyłem  już przygotowanie nowej edycji na 2010 rok, wzbogaconej o pieśni polskie i amerykańskie wraz z nutami i tłumaczeniem – co jest zupełną nowością.  Jako jedyni mamy w swojej ofercie optymalne wydanie, które spełnia swoje zadanie w dwóch wersjach językowych. Chciałbym tu przypomnieć stronę internetową Polsko-Amerykańskiego Centrum Liturgicznego, która jest doskonałym dopełnieniem mszalika. (www.liturgicalcenter.org).
AK: Od 12 listopada jest Ksiądz nowym dyrektorem Archiwum.
Ks. S.Flis: Tak. Całe Archiwum mnie podlega, tzn. archiwa szkoły i Polonii. Praca została tak podzielona, że wszystko co ma formę książki i czasopisma podlega pani Karen Majewski.  Natomiast wszystko, co ma wartość archiwalną pozostaje w moich rękach.  Mam podpisany kontrakt, wszystko jest prawnie uregulowane. Jest wyraźny podział pracy. Według mojego zrozumienia Karen Majewski podlega pod bibliotekę, jest bibliotekarką, zajmuje się działem rzadkich książek,  które należą do biblioteki.  Prasa również należy do biblioteki. Nastąpiło wyraźne rozdzielenie archiwum od książek i prasy.  Przedtem na wszystkich półkach były rzeczy: archiwalne, prasa, książki  i wszystko to było wymieszane. Stąd też zajmowało to dużo pokoi.  W audycji radiowej „Polskie Rozmaitości”, ks. Roman Nir wspominał o pięćdzięsięciu pokojach. Po oddzieleniu archiwum od prasy i książek, archiwalne materiały mieszczą się w sześciu pokojach. Zajmuję się tym wszystkim sam, korzystając z pomocy komputera.
AK: A co z mszalikiem?  Czy dalej Ksiądz będzie się tym zajmował?
Ks.St. Flis: Wszystko normalnie. Mszalik został rozesłany, czeki wracają,  następny tom, który ukaże się na Wielkanoc, jest już przygotowany. Nie ma obaw.
AK: Ma Ksiądz doktorat – czym zajmował się Ksiądz w pracy naukowej? Podczas ostatnich wakacji ukończył Ksiądz kurs archiwistyki na KUL w Lublinie, tak?
Ks. St. Flis: Mam doktorat ze teologii pastoralnej, a dokładnie z socjologii religii. W pracy naukowej zajmowałem się badaniami: wpływu wielkiego miasta na religijność podmiejską na przykładzie Lublina i parafii podlubelskich. Interesowało mnie jak zmienia się religijność, jak miasto wpływa na zmianę religijności.
AK: I jakie wnioski?
Ks. St. Flis: Na wykresie można by pokazać: typową wiejską religijność – im dalej od miasta;  religijnośc podmiejską – ludzie, którzy mieszkają w pobliżu miasta posiadają pewne cechy religijności wiejskiej i miejskiej, biorą pewne wzory ze wsi i pewne z miasta – z miasta biorą te wzory, które są widoczne na ulicy i niestety nie widzą autentycznych wartości ludzi z miasta. Dojeżdżają do pracy, robią zakupy w mieście, często biorą z miasta to, co nie zawsze dobre i autentyczne. Natomiast ludzie,  którzy mieszkają w mieście są zorganizowani, potrafią odróżnić to, co jest dobre.
Wracając do pytania o ostatni pobyt w Lublinie – podczas urlopu byłem na kursie archiwistów, organizowanym przez Archiwum Państwowe w Lublinie.  Był to kurs drugiego stopnia. Kursy te dzielą się na dwa stopnie.  Byłem na tym wyższym. Jest to kurs szkoleniowy dla archiwistów z różnych instytucji w terenie. Na takim kursie uczą, jak przygotowywać materiały i klasyfikować je, by nastepnie przekazać je do archiwum państwowego. Wskazywano na podstawowe zasady archiwistyki, metody konserwacji i opracowywania kolekcji.
AK: Czy w archiwum Orchard Lake zostały już oddzielone materiały archiwalne od książek i prasy?  Czy jesteście w trakcie tego procesu?
Ks. St. Flis: Materiały archiwalne zostały wydzielone, spakowane i przewiezione z miejsca gdzie były składowane do tej pory, to znaczy z baraku. Teraz są już na właściwym miejscu. Są już przygotowane szafy i półki. Przed nami okres porządkowania i opracowywania.
AK: Czyli katalogowania?
Ks. St. Flis: W archiwum mówi się o inwentarzach, czyli spisach pewnych kolekcji. Nie ma takiego typowego katologowania jak w bibliotece.  Są to inwentarze, które mają formę katalogu. W katalogach wszystkie jednostki są ponumerowane, mają sygnaturę archiwalną, są opisane i wiemy czego dotyczą. Inwentarze zespołów archiwalnych mają różne formy:  kartkowe bądź książkowe.  Dzisiaj jest nie do pomyślenia, aby prowadzić archiwum bez komputeryzacji.  Są sytemy, programy,  takie jak: „Sezam” – program stosowany w Polsce, jak i bardziej nowoczesny, o bardzo miłej nazwie „Zofia” –  zintegrowany system informacji archiwalnych.
AK: Czy posiadacie już taki system?
Ks. St. Flis: Jestem dyrektorem dopiero od środy, od 12 listopada. Programy te nie są trudne. Trzeba mieć podstawową wiedzę o tym czego dotyczą materiały. Pózniej należy to opisywać.  Przede wszystkim należy układać albo chronologicznie albo tematycznie, czyli pewnymi jednostkami.  Później  wprowadzić dane do komputera.
AK: I to wszystko Ksiądz sam będzie robił? Czy będzie ktoś do pomocy?
Ks. St. Flis: Rozmawiałem w tej sprawie z ks. kanclerzem. Uważam, że na tym wstępnym etapie, tzn. na tym, który jest teraz czyli porządkowania, mogę godzić obowiązki związane z centrum liturgicznym i archiwisty. Pracuję do późnych godzin nocnych. Natomiast przyjdzie taki czas, że archiwum bedzie musiało być udostępnione dla badaczy i zainteresowanym osobom. Będą tacy, którzy będą chcieli  skorzystać z materiałów i np. będą kierować pytania przez internet.  Na przykład zgłosiła się już pani, która zamierza pisać doktorat, zdaje się, że o Polonii,  podała już wstępne hasło: Kongres Polonii Amerykańskiej w Michigan – wówczas będzie to wymagało dodatkowej pracy by przygotować jej odpowiednie materiały. Czyli krótko mówiąc, po udostępnieniu archiwum ludziom, konieczne będzie zatrudnienie dodatkowej osoby.
AK: Proszę księdza, dzwonił do mnie pan Osysko z Nowego Jorku, wspomniał, że przekazał kilka lat temu do archiwum materiały dotyczące szkolnictwa polonijnego. Czy materiały te znajdują się w archiwum?
Ks. St. Flis: Dokładnie jeszcze nie wiem, gdzie co jest. Spakowano około tysiąca kartonów. Muszę każde pudełko rozpakować i zobaczyć jakie materiały tam się znajdują. Później je opracować.
AK: Dlaczego ks. Nir zgromadził taką olbrzymią ilość materiałów?
Ks. St. Flis: Kiedyś ks. Nir napisał odezwę do parafii i chyba wysłał do nich list, by przysyłać materiały. Został zarzucony olbrzymią ilością materiałów. Zgromadził różne materiały, ponieważ w liście nie napisał, o jakie materiały mu chodziło. Ponadto nie prowadził selekcji nadsyłanych materiałów z parafii.
AK: W swojej dotychczasowej pracy badawczej korzystał Ksiądz z archiwów. Pisał Ksiądz o Polonii … .
Ks. St. Flis: Tak, prowadziłem prace historyczne, potrafię korzystać z archiwów. Interesuję się Polonią. W Ameryce jestem już 24 lata. Przeprowadziłem badania do habilitacji. Interesowałem się zagadnieniem wpływu emigracji na religijność Polonii. Badałem parafie kanadyjskie i amerykańskie. Habilitację jednak, trochę, odłożyłem na bok.
Ustaliłem z kanclerzem, że w najbliższym czasie zostanę wysłany na specjalny kurs archiwistyki, prawdopodobnie do Torunia.
Zapraszam teraz panią do zobaczenia, jak wyglądają teraz pokoje archiwalne. Czy widziała pani, jak przedtem wyglądały pokoje archiwalne?
AK: Tak, proszę Księdza. Miałam okazję zobaczyć te pokoje, kiedy w końcu pozwolono mi do nich zajrzeć. Mogłam je obejrzeć dopiero wówczas, gdy powstała Polska Misja. Pan Chumięcki oprowadził mnie wówczas po całym archiwum. Pamietam, świeżo po przyjeździe z Polski, chyba 17 lat temu, ale i później, kilkakrotnie próbowałam skorzystać z archiwów. Myślałam o dalszej pracy badawczej. Niestety, z przykrością muszę przyznać, że wcześniej nigdy nie zostałam wpuszczona do archiwum, ani też nie mogłam ze zbiorów korzystać. Dzisiaj odwiedzając poszczególne pokoje,  muszę przyznać, że są to inne pokoje archiwalne. Panuje w nich porządek i wszystko jest na półkach. Tylko pogratulować. Wykonano olbrzymią porządkową pracę.
Serdecznie dziękuję Księdzu dr. Stanisławowi Flisowi za rozmowę i przechadzkę po pokojach archiwalnych

Z  nowym dyrektorem Archiwum w Orchard Lake Schools ks. dr.  Stanisławem Flisem rozmawia Alicja Karlic.

Alicja Karlic: Szanowny Księże gratuluję nowej pozycji. Do Polskiej Misji włączone jest Polsko – Amerykańskie Centrum Liturgiczne, któremu Ksiądz przewodzi.

Dotychczas zajmował się Ksiądz przygotowaniem i opracowaniem mszalika „Pan z Wami”.

Ks. dr Stanisław Flis:  Mszalik ten cieszy się ogromnym powodzeniem wśród parafii polonijnych, jak i polsko-amerykańskich. Ukończyłem  już przygotowanie nowej edycji na 2010 rok, wzbogaconej o pieśni polskie i amerykańskie wraz z nutami i tłumaczeniem – co jest zupełną nowością.  Jako jedyni mamy w swojej ofercie optymalne wydanie, które spełnia swoje zadanie w dwóch wersjach językowych. Chciałbym tu przypomnieć stronę internetową Polsko-Amerykańskiego Centrum Liturgicznego, która jest doskonałym dopełnieniem mszalika. (www.liturgicalcenter.org).

AK: Od 12 listopada jest Ksiądz nowym dyrektorem Archiwum.

Ks. S.Flis: Tak. Całe Archiwum mnie podlega, tzn. archiwa szkoły i Polonii. Praca została tak podzielona, że wszystko co ma formę książki i czasopisma podlega pani Karen Majewski.  Natomiast wszystko, co ma wartość archiwalną pozostaje w moich rękach.  Mam podpisany kontrakt, wszystko jest prawnie uregulowane. Jest wyraźny podział pracy. Według mojego zrozumienia Karen Majewski podlega pod bibliotekę, jest bibliotekarką, zajmuje się działem rzadkich książek,  które należą do biblioteki.  Prasa również należy do biblioteki. Nastąpiło wyraźne rozdzielenie archiwum od książek i prasy.  Przedtem na wszystkich półkach były rzeczy: archiwalne, prasa, książki  i wszystko to było wymieszane. Stąd też zajmowało to dużo pokoi.  W audycji radiowej „Polskie Rozmaitości”, ks. Roman Nir wspominał o pięćdzięsięciu pokojach. Po oddzieleniu archiwum od prasy i książek, archiwalne materiały mieszczą się w sześciu pokojach. Zajmuję się tym wszystkim sam, korzystając z pomocy komputera. [Read more...]

„Zapora” w Tarnobrzegu

„Zapora” w Tarnobrzegu
Z dumą i radością informuję Czytelników „Tygodnika Polskiego”, że 11 listopada 2009 roku w Tarnobrzegu, w dniu Narodowego Święta Niepodległości, został uroczyście odsłonięty i poświęcony pomnik majora Hieronima Dekutowskiego ps. Zapora. Popiersie cichociemnego, jednego z najodważniejszych oficerów AK w czasie okupacji niemieckiej, a po wkroczeniu Sowietów dowódcy zgrupowania oddziałów WiN na Lubelszczyźnie, niezłomnego obrońcy niepodległości Polski, stanęło przed tarnobrzeskim magistratem, tuż obok pomnika innego bohaterskiego żołnierza, powstańca z 1863 roku, hr. Juliana Tarnowskiego. I choć deszcz padał rzęsiście od samego rana, na uroczystości patriotyczne w Tarnobrzegu  tłumnie stawili się mieszkańcy miasta i regionu, którym od lat leżało na sercu upamiętnienie „Zapory”, symbolu pokolenia żołnierzy wyklętych. Bohatera zamęczonego przez komunistów, którego miejsce spoczynku do dzisiaj pozostaje nieznane.
Tak oto niezwykła historia tarnobrzeskiego harcerza zatoczyła wielkie koło. We wrześniu 1939 roku, kiedy na ochotnika poszedł bić się z Niemcami, nie mógł przypuszczać, że jego prawdziwe losy rodacy poznają dopiero w wolnej Polsce. W całym okresie PRL-u komunistyczna propaganda z cynizmem i wyrachowaniem robiła z niego bandytę, o którym mówić można było głośno tylko źle. Pamiętamy, jak tragicznie brzmiały słowa partyzanckiej sanitariuszki, która w filmie Ewy Kurek mówiła: – „Zapora” zawsze zastanawiał się, czy będzie ktoś o nas pamiętał, że walczyliśmy o Polskę i nie byliśmy bandytami…
„Dzisiaj dokonany został kolejny krok przywracający honor żołnierzom podziemia niepodległościowego. Składam serdeczne podziękowania wszystkim uczestnikom dzisiejszej uroczystości, oraz tym wszystkim Polakom w kraju i zagranicą, dzięki którym powstał ten pomnik, będący punktem odniesienia na drodze kształtowania świadomości historycznej Polaków” – powiedział 11 listopada br. w Tarnobrzegu Tadeusz Wojteczko, przewodniczący Komitetu Budowy Pomnika mjr. Hieronima Dekutowskiego. Okazało się, że w okresie pogłębiającego się w Polsce kryzysu gospodarczego i w rekordowo krótkim czasie jedenastu miesięcy, udało się członkom komitetu zainteresować Polaków w kraju i w USA projektem uczczenia mjr. Zapory. Wielka w tym zasługa dr Alicji Karlic, redaktor „Tygodnika Polskiego”, w którym już na początku 2009 roku ukazały się artykuły historyczne o H. Dekutowskim, a także apele o zbiórkę pieniędzy na budowę pomnika. Wielka w tym zasługa również Jurka Marczewskiego, który pozostając od wielu lat na emigracji w USA, nigdy nie stracił kontaktu z krajem. Wszystkim wspaniałym rodakom w imieniu komitetu budowy pomnika „Zapory” jeszcze raz serdecznie dziękuję.
„Są dni i noce, bywają też niedziele” – pisała niezapomniana Maria Dąbrowska. 11 listopada 2009 roku w Tarnobrzegu wzięliśmy udział w wielkim święcie przywracania pamięci, w symbolicznej patriotycznej niedzieli. Hieronim Dekutowski wrócił tego dnia do rodzinnego miasta. Już na zawsze…
PIOTR NIEMIEC
Pomnik majora Hieronima Dekutowskiego "Zapory" w Tarnobrzegu

Pomnik majora Hieronima Dekutowskiego "Zapory" w Tarnobrzegu

Z dumą i radością informuję Czytelników „Tygodnika Polskiego”, że 11 listopada 2009 roku w Tarnobrzegu, w dniu Narodowego Święta Niepodległości, został uroczyście odsłonięty i poświęcony pomnik majora Hieronima Dekutowskiego ps. Zapora. Popiersie cichociemnego, jednego z najodważniejszych oficerów AK w czasie okupacji niemieckiej, a po wkroczeniu Sowietów dowódcy zgrupowania oddziałów WiN na Lubelszczyźnie, niezłomnego obrońcy niepodległości Polski, stanęło przed tarnobrzeskim magistratem, tuż obok pomnika innego bohaterskiego żołnierza, powstańca z 1863 roku, hr. Juliana Tarnowskiego. I choć deszcz padał rzęsiście od samego rana, na uroczystości patriotyczne w Tarnobrzegu  tłumnie stawili się mieszkańcy miasta i regionu, którym od lat leżało na sercu upamiętnienie „Zapory”, symbolu pokolenia żołnierzy wyklętych. Bohatera zamęczonego przez komunistów, którego miejsce spoczynku do dzisiaj pozostaje nieznane.

Tak oto niezwykła historia tarnobrzeskiego harcerza zatoczyła wielkie koło. We wrześniu 1939 roku, kiedy na ochotnika poszedł bić się z Niemcami, nie mógł przypuszczać, że jego prawdziwe losy rodacy poznają dopiero w wolnej Polsce. W całym okresie PRL-u komunistyczna propaganda z cynizmem i wyrachowaniem robiła z niego bandytę, o którym mówić można było głośno tylko źle. Pamiętamy, jak tragicznie brzmiały słowa partyzanckiej sanitariuszki, która w filmie Ewy Kurek mówiła: – „Zapora” zawsze zastanawiał się, czy będzie ktoś o nas pamiętał, że walczyliśmy o Polskę i nie byliśmy bandytami… [Read more...]

Thanksgiving

Dla upamiętnienia pierwszych zbiorów osadników w Stanach Zjednoczonych, w ostatni czwartek listopada obchodzimy ogólnonarodowe święto Thanksgiving. W środowisku polonijnym, kilka tygodni temu świętowaliśmy Dożynki. Polskie dożynki mają ścisły związek z tradycją – wywodząca się z pierwszych wieków – Kościoła rzymskokatolickiego. Składa się dziękczynienie Bogu za szczęśliwie zakończone żniwa i zebrane plony. Nasz amerykański Thankgiving jest jakby zwornikiem, klamrą spinającą wieloetniczny, wieloreligijny i wielokulturowy naród amerykański. Bez względu na religiję, wyznanie i obrządek – albo ich brak – każdy może zasiąść do świątecznego stołu bez obawy uszczerbku dla swej duchowej formacji. Bo Thanksgiving jest niezwykłym świętem jedności i jednomyślności w dziękczynieniu. Nasze świąteczne stoły, tego szczególnego dnia, winny zawierać ściśle określone potrawy, przyrządzone i podane według tradycyjnej receptury. Ponieważ jest to amerykańskie święto narodowe, również potrawy podawane tego dnia nawiązują do wczesnoamerykańskiej tradycji. A te wyznaczają dania sporządzone na bazie dyni, żurawin, kukurydzy, słodkich ziemniaków, pieczonych ziemniaków i mięsa z indyka. Najczęściej amerykańskie panie domu pozostają wierne tradycyjnemu, świątecznemu menu, wywodzącemy się z  trzystuletniej tradycji. Tak więc, na naszych stołach królować będzie pieczony soczysty indyk, cranberry sauce, obok apple sauce, kolby gotowanej kukurydzy i ziemniaki. A na deser
ciasto z dyni i apple cider. Cały dom tego dnia wypełnia się zapachem pieczonego indyka. Bon appetite!
Thanksgiving, czas wyrażenia wdzięczności Bogu, ale i drugiemu człowiekowi. Pragnę podziękować Współpracownikom gazety za ich pracę, szczególnie tym, którzy pracują społecznie. Dziękuję Zespołowi Redakcyjnemu za ich pasję w tworzeniu Tygodnika. A oto Ci, którzy tworzą Tygodnik Polski: Ania Ambroszkiewicz, Basia Gronet, Basia Hławiczka, Kasia Jaszczak, Tomek Kielar, Ania Kowalik, Małgosia i Józek Kwiecińsccy, Halina Massalska, Tomek Mikulski, Sławek Murawka – nasza duchowa podpora, Mateusz Naworol, Piotr Niemiec – korespondent z Polski, Magdalena Sędzicka, Jurka Szelążka – nasz zawodowy fotograf, Mike Szymański, Fr. Lawrence Ventline, Agnieszka i Janusz Wróblowie.
Wszystkim Sponsorom i Czytelnikom serdeczne podziękowania za bycie z nami. Bez Was nie byłoby Tygodnika Polskiego.
Czytelnikom oraz całej społeczności polonijnej w Michigan
życzymy pogodnego i dostatniego
Święta Dziękczynienia
Zespół Redakcyjny
Tygodnika Polskiego

Dla upamiętnienia pierwszych zbiorów osadników w Stanach Zjednoczonych, w ostatni czwartek listopada obchodzimy ogólnonarodowe święto Thanksgiving. W środowisku polonijnym, kilka tygodni temu świętowaliśmy Dożynki. Polskie dożynki mają ścisły związek z tradycją – wywodząca się z pierwszych wieków – Kościoła rzymskokatolickiego. Składa się dziękczynienie Bogu za szczęśliwie zakończone żniwa i zebrane plony. Nasz amerykański Thankgiving jest jakby zwornikiem, klamrą spinającą wieloetniczny, wieloreligijny i wielokulturowy naród amerykański. Bez względu na religiję, wyznanie i obrządek – albo ich brak – każdy może zasiąść do świątecznego stołu bez obawy uszczerbku dla swej duchowej formacji. Bo Thanksgiving jest niezwykłym świętem jedności i jednomyślności w dziękczynieniu. Nasze świąteczne stoły, tego szczególnego dnia, winny zawierać ściśle określone potrawy, przyrządzone i podane według tradycyjnej receptury. Ponieważ jest to amerykańskie święto narodowe, również potrawy podawane tego dnia nawiązują do wczesnoamerykańskiej tradycji. A te wyznaczają dania sporządzone na bazie dyni, żurawin, kukurydzy, słodkich ziemniaków, pieczonych ziemniaków i mięsa z indyka. Najczęściej amerykańskie panie domu pozostają wierne tradycyjnemu, świątecznemu menu, wywodzącemy się z  trzystuletniej tradycji. Tak więc, na naszych stołach królować będzie pieczony soczysty indyk, cranberry sauce, obok apple sauce, kolby gotowanej kukurydzy i ziemniaki. A na deser ciasto z dyni i apple cider. Cały dom tego dnia wypełnia się zapachem pieczonego indyka. Bon appetite!

Thanksgiving, czas wyrażenia wdzięczności Bogu, ale i drugiemu człowiekowi. Pragnę podziękować Współpracownikom gazety za ich pracę, szczególnie tym, którzy pracują społecznie. Dziękuję Zespołowi Redakcyjnemu za ich pasję w tworzeniu Tygodnika. A oto Ci, którzy tworzą Tygodnik Polski: Ania Ambroszkiewicz, Basia Gronet, Basia Hławiczka, Kasia Jaszczak, Tomek Kielar, Ania Kowalik, Małgosia i Józek Kwiecińsccy, Halina Massalska, Tomek Mikulski, Sławek Murawka – nasza duchowa podpora, Mateusz Naworol, Piotr Niemiec – korespondent z Polski, Magdalena Sędzicka, Jurek Szelążek – nasz zawodowy fotograf, Mike Szymański, Fr. Lawrence Ventline, Agnieszka i Janusz Wróblowie.

Wszystkim Sponsorom i Czytelnikom serdeczne podziękowania za bycie z nami. Bez Was nie byłoby Tygodnika Polskiego.

Czytelnikom oraz całej społeczności polonijnej w Michigan życzymy pogodnego i dostatniego  Święta Dziękczynienia

Zespół Redakcyjny

Tygodnika Polskiego

Tygodnik Polski 42-43/2009

Tygodnik Polski 42-43W najnowszym numerze Tygodnika Polskiego m.in.:  The Sold Out Dream, Otwarty List Komitetu Członków PAC FCU, list Ks. Dr. Romana Nira, Jurek Szełążek i Jego fotografie, wiadomości z Polski i ze świata, opinie, kącik zdrowia, Letnia Szkoła Języka Polskiego i  wiele więcej ciekawych artykułów. Czekamy na Państwa spostrzeżenia dotyczące nowej strony internetowej. Prosimy o komentarze do artykułów. Listy i e-maile do redakcji Tygodnika Polskiego prosimy kierować na adres widoczny po prawej stronie naszej witryny internetowej.

Zapraszamy do punktów sprzedaży w całej metropolii Detroit. Zachęcamy także do kupna elektronicznej wersji Tygodnika Polskiego (plik w formacie PDF – do czytania na komputerze, czytniku książek elektronicznych, telefonie komórkowym).

 

Central Citizens Committee celebrates 95th Anniversary

Central Citizens Committee celebrates 95th Anniversary
By Barbara J. Gronet
The Polish American Central Citizens Committee celebrated its 95th Anniversary with a day full of activities.
The day started with a bus ride full of surprises. Due to the Detroit Free Press Marathon traffic, the wreath laying at the General Kazimierz Pulaski and General Thaddeus Kosciuszko monuments in Detroit took place with limited time at each.
Despite the delays, participants arrived at St. Josaphat Church in time for the Noon Mass which was celebrated by Edmund Cardinal Szoka, and concelebrated with Monsignor Stanley Milewski. The traditional Mass was embellished by the Filarets Ladies Chorus under the direction of Bob Barnhart and the participation of the Knights of Columbus Honor Guard. Offerings during the Mass included a copy of the book published to commemorate the Central Citizens Anniversary, flowers, and a replica of the General Kazimierz Pulaski statue.
Following the Mass, participants returned to the Polish National Alliance Council 122 Banquet Facilities in Hamtramck. With a quick snack and drink, participants greeted old friends and had the opportunity to meet new friends.
The program began with greeting from the Central Citizens President, Stella Szczesny, and the introduction of Julius Szymczyk, who was the Master of Ceremonies for the balance of the afternoon.
After the singing of the American and Polish National Anthems by several members of the Filarets Ladies Chorus, Hamtramck Mayor Karen Majewski presented Szczesny with a Proclamation from the City of Hamtramck. President Szczesny then read a Letter of Congressional Recognition from Congresswoman Debbie Stabenow. The final recognition was given by a representative from the Wayne County Executive Office, Robert Ficano. Monsignor Stanley Milewski then gave the invocation and prayer before the meal.
Following the dinner, Dr. Thaddeus Radzilowski, President of the Piast Institute, spoke on the history of General Kazimierz Pulaski and his part in American History.
The Central Citizens Committee was honored to have two of its past presidents in attendance, Mr. Roman Ulman and Retired Judge Benjamin Stanczyk. Each spoke of the historical impact during their tenures and of the need to continue the work of the Central Citizens Committee. In commemoration of their participation in this event, they were given silver medallions which were minted at the time when the Kosciuszko monument was being erected. As a surprise, President Szczesny also received a medallion.
The annual Pulaski Day Banquet is hosted by the Polish American Central Citizens Committee and its primary purpose is to present the General Kazimierz Pulaski Medal to deserving members of Polonia. This year was no different. The Master of Ceremonies then called up each of the honorees and their presenters, in turn, to receive their medals. This year the honorees included, Bob Barnhart (Director of the Filarets Ladies Chorus), Tomasz Kielar (Choreographer for numerous Polish Dance groups), Dan Paletko (Mayor of the City of Dearborn Heights), Phillip Peczeniuk (former Hamtramck Police officer and supporter of Polonian organizations), Sebastian Szczepanski (Publisher of the Polish Times), and Miroslaw Wawrysz, (President of the Club Filarets Mixed Chorus).
This year the Central Citizens Committee decided to honor organizations that are achieving their own anniversaries, rather than honoring a Non-Pole for their work in Polonia. The organizations that were honored this year were Club Filarets and the Orchard Lake Schools.
Club Filarets will be celebrating its 75th Anniversary in the coming year. Miroslaw Wawrysz, President of the Club Filarets Mixed Chorus, asked former director Wladyslaw Budweil, and current director Dr. David Troiano, to join him in accepting the recognition.
Monsignor Stanley Milewski accepted the recognition given to the Orchard Lake Schools. The Schools are celebrating their 100th Anniversary of moving to the shores of Orchard Lake and the 125th Anniversary of the founding of the Orchard Lake Schools.
Final remarks by Central Citizens Committee President Stella Szczesny included thanks to those who worked to make the day a success and a reminder and invitation for everyone to attend the Annual Christmas Party that will take place on December 9th.
Father Bogdan Milosz, pastor at Our Lady Queen of Apostles Parish, concluded the afternoon with a prayer thanking God for the work of the Central Citizens Committee and asking for guidance for the organization in the future.
Photo opportunities and final goodbyes before leaving left everyone with smiles and good wishes for the future.
The Polish American Central Citizens Committee is a service organization that was initially established to help recruit soldiers to serve under General Haller during World War I. Today the organization supports Polish and Polish-American organizations. The current officers of the Polish American Central Citizens Committee are: President Stella G. Szczesny, Vice-President Jerrold V. Marsh,
Vice-President Barbara J. Gronet, Secretary & Treasurer David Ledwon; Trustees: Bernice Adamkiewicz, Lorraine Groman, Lillian Huczek; Board of Directors: Bob Bielenda, Reynold Bora, Alicia L. Ledwon, Edward Mandell, Mary Ann Nowak, Irene Raczynski, Ralph Raczynski, Thomas Schemanski, Julia Solecki, Julius Szymczyk; Public Relations: Jane Tylenda; Sergeants at Arms: John Grzesiak and Helen Wasacz; Flag Bearer: Patricia Bargowski. Honorary Directors are Roman Ulman and Benjamin Stanczyk.
Monthly meeting are held at the PNA Council 122 Banquet Facilities in Hamtramck on the 3rd Friday of each month. For more information, call David Ledwon at (586) 773-2240 or Barbara Gronet at (313) 365-8949.
Edmund Cardinal Szoka, Irene Raczynski, Stella Szczesny, Mary Ann Nowak and Monsignor Stanley Milewski

Edmund Cardinal Szoka, Irene Raczynski, Stella Szczesny, Mary Ann Nowak and Monsignor Stanley Milewski

The Polish American Central Citizens Committee celebrated its 95th Anniversary with a day full of activities. The day started with a bus ride full of surprises. Due to the Detroit Free Press Marathon traffic, the wreath laying at the General Kazimierz Pulaski and General Thaddeus Kosciuszko monuments in Detroit took place with limited time at each.

Despite the delays, participants arrived at St. Josaphat Church in time for the Noon Mass which was celebrated by Edmund Cardinal Szoka, and concelebrated with Monsignor Stanley Milewski. The traditional Mass was embellished by the Filarets Ladies Chorus under the direction of Bob Barnhart and the participation of the Knights of Columbus Honor Guard. Offerings during the Mass included a copy of the book published to commemorate the Central Citizens Anniversary, flowers, and a replica of the General Kazimierz Pulaski statue. Following the Mass, participants returned to the Polish National Alliance Council 122 Banquet Facilities in Hamtramck. With a quick snack and drink, participants greeted old friends and had the opportunity to meet new friends. [Read more...]

Po latach niewoli

Po latach niewoli
Historyka dr. Janusza Ciska poznałem późną jesienią 2002 roku, kiedy po przyjeździe do rodzinnej Stalowej Woli objął stanowisko wiceprezydenta miasta. Wiedziałem, że wcześniej pracował w rządzie Jerzego Buzka, w departamencie współpracy międzynarodowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W czasie naszego pierwszego spotkania dowiedziałem się, że historyk długo mieszkał w Stanach Zjednoczonych i pracował w Instytucie Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku. Był wicedyrektorem (1988-1992), a następnie dyrektorem (1992-2000) tej wielce zasłużonej placówki badawczej. Pamiętam, że już wtedy umówiliśmy się na rozmowę o Komendancie, Legionach i pierwszych latach odrodzonego państwa polskiego.
Okazją do spotkania stała się 85. rocznica obrony Lwowa przed Ukraińcami. W listopadzie i grudniu 1918 roku miasta bronili członkowie Polskiej Organizacji Wojskowej, uczniowie i studenci. „To najpiękniejszy przykład patriotyzmu i walki o prawa Polski do tego miasta w tamtym czasie. Nic tak nie działało na wyobraźnię naszych rodaków, jak to, że w obronie Lwowa uczestniczyli prości obywatele, nieletni i, co możemy zobaczyć na zachowanych fotografiach m.in. w słynnym albumie „Semper Fidelis”, dziewczęta i kobiety” – mówił dr hab. Janusz Cisek. Lwów w tamtym czasie był naturalną stolicą Galicji – siedzibą Namiestnika, szeregu jednostek wojskowych, kilku poważnych zakładów naukowych i kuźnią kadr Polski niepodległej. „Stamtąd wyszły pierwsze organizacje, które rozpoczęły ferment niepodległościowy. Miasto miało w świadomości narodowej miejsce bardzo wysokie i jego heroiczna obrona przed żywiołem ukraińskim wzbudziła powszechny szacunek Polaków” – przypomniał historyk.
Podczas długiej rozmowy wróciliśmy do słynnego 10 listopada 1918 r., dnia przyjazdu do Warszawy Józefa Piłsudskiego. Więzień Magdeburga zastał w stolicy kompletny chaos. „Pomimo zmęczenia przyjął dosłownie rzekę delegacji, które – każda w odmienny sposób – argumentowały, że są reprezentacją narodu i właśnie im powinno się przekazać władzę. Wieczorem wraz ze swoimi współpracownikami określił dwie główne sprawy, przed którymi stała Polska. Pierwszą była konieczność szybkiego rozpisania wyborów, które wyłonią Sejm Ustawodawczy. Drugą – pilna potrzeba powołania wojska polskiego. Uwagę skupił na organizacji armii” – mówił Janusz Cisek, obecnie dyrektor Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Główne cele państwowe, które wytyczył Komendant jeszcze przed przyjęciem władzy od Rady Regencyjnej, realizował później z najwyższym oddaniem. W związku z tym historyk przypomniał zasadę, którą kierował się naczelnik państwa: „Ja już nie jestem przedstawicielem partii, jestem przedstawicielem narodu”.
Na marginesie krótkich rozważań o Polsce z okazji rocznicy odzyskania niepodległości w 1918 roku warto zauważyć, że zacytowaną sentencję marszałka Piłsudskiego winniśmy zadedykować naszej elicie politycznej, która z trudem rozdziela dzisiaj to co partyjne, od tego co wspólne i państwowe…
PIOTR NIEMIEC
 Dr Janusz Cisek z płk. Ryszardem Kuklińskim w Instytucie Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku

Dr Janusz Cisek z płk. Ryszardem Kuklińskim w Instytucie Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku

Historyka dr. Janusza Ciska poznałem późną jesienią 2002 roku, kiedy po przyjeździe do rodzinnej Stalowej Woli objął stanowisko wiceprezydenta miasta. Wiedziałem, że wcześniej pracował w rządzie Jerzego Buzka, w departamencie współpracy międzynarodowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W czasie naszego pierwszego spotkania dowiedziałem się, że historyk długo mieszkał w Stanach Zjednoczonych i pracował w Instytucie Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku. Był wicedyrektorem (1988-1992), a następnie dyrektorem (1992-2000) tej wielce zasłużonej placówki badawczej. Pamiętam, że już wtedy umówiliśmy się na rozmowę o Komendancie, Legionach i pierwszych latach odrodzonego państwa polskiego.

Okazją do spotkania stała się 85. rocznica obrony Lwowa przed Ukraińcami. W listopadzie i grudniu 1918 roku miasta bronili członkowie Polskiej Organizacji Wojskowej, uczniowie i studenci. „To najpiękniejszy przykład patriotyzmu i walki o prawa Polski do tego miasta w tamtym czasie. Nic tak nie działało na wyobraźnię naszych rodaków, jak to, że w obronie Lwowa uczestniczyli prości obywatele, nieletni i, co możemy zobaczyć na zachowanych fotografiach m.in. w słynnym albumie „Semper Fidelis”, dziewczęta i kobiety” – mówił dr hab. Janusz Cisek. Lwów w tamtym czasie był naturalną stolicą Galicji – siedzibą Namiestnika, szeregu jednostek wojskowych, kilku poważnych zakładów naukowych i kuźnią kadr Polski niepodległej. „Stamtąd wyszły pierwsze organizacje, które rozpoczęły ferment niepodległościowy. Miasto miało w świadomości narodowej miejsce bardzo wysokie i jego heroiczna obrona przed żywiołem ukraińskim wzbudziła powszechny szacunek Polaków” – przypomniał historyk.

Podczas długiej rozmowy wróciliśmy do słynnego 10 listopada 1918 r., dnia przyjazdu do Warszawy Józefa Piłsudskiego. Więzień Magdeburga zastał w stolicy kompletny chaos. „Pomimo zmęczenia przyjął dosłownie rzekę delegacji, które – każda w odmienny sposób – argumentowały, że są reprezentacją narodu i właśnie im powinno się przekazać władzę. Wieczorem wraz ze swoimi współpracownikami określił dwie główne sprawy, przed którymi stała Polska. Pierwszą była konieczność szybkiego rozpisania wyborów, które wyłonią Sejm Ustawodawczy. Drugą – pilna potrzeba powołania wojska polskiego. Uwagę skupił na organizacji armii” – mówił Janusz Cisek, obecnie dyrektor Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Główne cele państwowe, które wytyczył Komendant jeszcze przed przyjęciem władzy od Rady Regencyjnej, realizował później z najwyższym oddaniem. W związku z tym historyk przypomniał zasadę, którą kierował się naczelnik państwa: „Ja już nie jestem przedstawicielem partii, jestem przedstawicielem narodu”.

Na marginesie krótkich rozważań o Polsce z okazji rocznicy odzyskania niepodległości w 1918 roku warto zauważyć, że zacytowaną sentencję marszałka Piłsudskiego winniśmy zadedykować naszej elicie politycznej, która z trudem rozdziela dzisiaj to co partyjne, od tego co wspólne i państwowe…

PIOTR NIEMIEC