List do redakcji

Do Redakcji Tygodnika Polskiego
Czytam Tygodnik Polski od dziesiątek lat. Przeczytałam wszystkie listy, jakie ukazały się w gazecie. Przeczytałam też list pani redaktor na temat wycofania ogłoszeń polskiej unii kredytowej z tego pisma. Był to list smutny, ale jednocześnie optymistyczny. Smutny dlatego, że trudno uwierzyć w to, że w dzisiejszych czasach polska organizacja może przez swoją władzę i pieniadze tak kontrolować środowisko polonijne. Optymistyczny dlatego, że potrafiła się pani przeciwstawić tej całej polityce i wydrukować opinie ludzi, którzy bądź co bądź mieli bezpośredni kontakt z pracą w unii.
Przybyliśmy do tego kraju w rożnych celach, ale większość z nas marzyła o wolności, zarówno słowa, jak i działania. Chcieliśmy osiągnąć to, czego w powojennej Polsce nie mogliśmy zrobić. Kraj ten, Ameryka, przyjął nas i dał nam wszelkie szanse na pokazanie tego, co potrafimy zdziałać. Wielu osiągnęło sukces, ale też wielu nie udało się tego osiągnąć. Ameryka daje każdemu szansę na rozwój i dlatego ta cała żółć, która nas zalewa, nie jest zrozumiała. Nie jest zrozumiały też fakt, że Polacy którzy zaznali tego wszystkiego we własnym kraju, przenieśli to na tutejsze warunki.
Wracając do tematu unii, pamiętam, jak powstała bodajże w roku 1976. Znałam pana Kościucha, który był chyba jednym z założycieli i zawsze podkreślał, że unia powstała z członków i dla członków i że będzie wspomagać wszystkie polonijne organizacje. Zdaje się, że pan Kościuch był też jednym z pierwszych pracowników unii, ponieważ umiał prowadzić księgowość. W miarę rozwoju unii mówiło się dużo o przyjmowaniu młodych ludzi do zarządu, aby dać im szansę prowadzenia organizacji i przyciągnięcia dużej ilości młodych. Bo młodzi to przyszlość, świeże poglądy i technika. Kiedy patrzę na skład zarządu dziś, to widzę te same nazwiska co 20 czy 30 lat temu. Między innymi panowie: Martusiewicz, Miłoboszewski, Skorupka, Żenicki. Do tego doszła tak krytykowana w listach pani Dul. Dlaczego tak się dzieje? Osoby te powinny ustąpić miejsca młodym, rozpropagować ideę prowadzenia tej instytucji wśród polonijnej młodzieży, przekazać im główne cele i założenia i oddać im władzę. Widać, że nie nadają się już do prowadzenia unii, zasiedzieli się w niej i zapomnieli o nowoczesności i otwarciu na ludzi i dla ludzi. Jeżeli młodzi nie interesują sie tym, to tylko dlatego, że nie wiedzą nic na temat unii. Czyli idea założycieli zgubiła się po drodze i czas ją przywrócić.
Listy do redakcji napawają smutkiem i niepokojem o losy i dobry interes wszystkich członków unii kredytowej. Przewija się w nich niesprawiedliwość, brak szacunku, prawa i pokazują one całkowitą kontrolę paru osób nad resztą. Czy więc chodzi tu o prawdziwy interes i dobro ogółu? Dobro ludzi, którzy poprzez swoje wkłady pieniężne i lojalność popierali tą organizację przez 33 lata? Czy jest to grupa walcząca o swoje pozycje, a dzięki tym pozycjom kontrolująca to, co się wokól dzieje?
Jeszcze raz podkreslić chcę, że list pani redaktor pokazuje, że wbrew większości, która posłusznie idzie za niesłusznymi, a może nawet nieprawnymi decyzjami, pani potrafiła się przeciwstawić i opublikować listy do redakcji. Dopóki są tacy ludzie, jest wiara, że będzie lepiej.
Z pozdrowieniami,
Helena W. Mejsner

Do Redakcji Tygodnika Polskiego

Czytam Tygodnik Polski od dziesiątek lat. Przeczytałam wszystkie listy, jakie ukazały się w gazecie. Przeczytałam też list pani redaktor na temat wycofania ogłoszeń polskiej unii kredytowej z tego pisma. Był to list smutny, ale jednocześnie optymistyczny. Smutny dlatego, że trudno uwierzyć w to, że w dzisiejszych czasach polska organizacja może przez swoją władzę i pieniadze tak kontrolować środowisko polonijne. Optymistyczny dlatego, że potrafiła się pani przeciwstawić tej całej polityce i wydrukować opinie ludzi, którzy bądź co bądź mieli bezpośredni kontakt z pracą w unii.

Przybyliśmy do tego kraju w rożnych celach, ale większość z nas marzyła o wolności, zarówno słowa, jak i działania. Chcieliśmy osiągnąć to, czego w powojennej Polsce nie mogliśmy zrobić. Kraj ten, Ameryka, przyjął nas i dał nam wszelkie szanse na pokazanie tego, co potrafimy zdziałać. Wielu osiągnęło sukces, ale też wielu nie udało się tego osiągnąć. Ameryka daje każdemu szansę na rozwój i dlatego ta cała żółć, która nas zalewa, nie jest zrozumiała. Nie jest zrozumiały też fakt, że Polacy którzy zaznali tego wszystkiego we własnym kraju, przenieśli to na tutejsze warunki.

Wracając do tematu unii, pamiętam, jak powstała bodajże w roku 1976. Znałam pana Kościucha, który był chyba jednym z założycieli i zawsze podkreślał, że unia powstała z członków i dla członków i że będzie wspomagać wszystkie polonijne organizacje. Zdaje się, że pan Kościuch był też jednym z pierwszych pracowników unii, ponieważ umiał prowadzić księgowość. W miarę rozwoju unii mówiło się dużo o przyjmowaniu młodych ludzi do zarządu, aby dać im szansę prowadzenia organizacji i przyciągnięcia dużej ilości młodych. Bo młodzi to przyszlość, świeże poglądy i technika. Kiedy patrzę na skład zarządu dziś, to widzę te same nazwiska co 20 czy 30 lat temu. Między innymi panowie: Martusiewicz, Miłoboszewski, Skorupka, Żenicki. Do tego doszła tak krytykowana w listach pani Dul. Dlaczego tak się dzieje? Osoby te powinny ustąpić miejsca młodym, rozpropagować ideę prowadzenia tej instytucji wśród polonijnej młodzieży, przekazać im główne cele i założenia i oddać im władzę. Widać, że nie nadają się już do prowadzenia unii, zasiedzieli się w niej i zapomnieli o nowoczesności i otwarciu na ludzi i dla ludzi. Jeżeli młodzi nie interesują sie tym, to tylko dlatego, że nie wiedzą nic na temat unii. Czyli idea założycieli zgubiła się po drodze i czas ją przywrócić.

Listy do redakcji napawają smutkiem i niepokojem o losy i dobry interes wszystkich członków unii kredytowej. Przewija się w nich niesprawiedliwość, brak szacunku, prawa i pokazują one całkowitą kontrolę paru osób nad resztą. Czy więc chodzi tu o prawdziwy interes i dobro ogółu? Dobro ludzi, którzy poprzez swoje wkłady pieniężne i lojalność popierali tą organizację przez 33 lata? Czy jest to grupa walcząca o swoje pozycje, a dzięki tym pozycjom kontrolująca to, co się wokól dzieje?

Jeszcze raz podkreslić chcę, że list pani redaktor pokazuje, że wbrew większości, która posłusznie idzie za niesłusznymi, a może nawet nieprawnymi decyzjami, pani potrafiła się przeciwstawić i opublikować listy do redakcji. Dopóki są tacy ludzie, jest wiara, że będzie lepiej.

Z pozdrowieniami,

Helena W. Mejsner

One Response to “List do redakcji

  • Pani Mejsner,

    Dziękuję Pani w imieniu Polonii za odważne zabrnie głosu w sprawach, które nasze media ignorują lub starają się nie dostrzegać.
    Podzielam Pani opinie na temat potrzeby zmian w zarządzie unii. Uważam, ze Rada Dyrektorów, Rada Nadzorcza zawiodła nasze (członków) zaufanie. Ludzie, których wybraliśmy do dbania o nasze interesy, przekazali cala władzę w ręce jednej osoby (Dul), która bez cienia żenady traktuje nasza instytucje jak swój folwark. Dul lamie wszystkie unijne przepisy zasiadając w Komisji Kredytowej będąc jednocześnie właścicielką firm finansowych, konkurujących z unia. Mam nadzieje, ze Rada nadzorcza ocknie się z marazmu i zaprowadzi porządek w unii, zanim cały skandal zacznie zataczać coraz szersze kręgi. Czy naprawdę musimy sami tworzyć pożywkę na kolejne “polish jokes”? Zgadzam się z Pani opinia o potrzebie zatrudnienia w unii młodych ludzi, otwartych na nowe idee i nowa technikę. Wielu z młodej Polonii zakłada swoje biznesy a konta w innych bankach. Robią to tylko dlatego, ze unia jest niedolana do obsługi prawdziwego nowoczesnego biznesu. Czasy przyjmowania opłat za usługi gotówka lub czekiem powili staja się przeszłością. coraz więcej klientów płaci za usługi używając kart kredytowych. Niestety, unia nie jest w stanie obsłużyć tzw, credit cart marchant account.
    Czas na zmiany, czas na nowy zarząd.

    Z poważaniem,

    Zbigniew Ejsmont

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *