List do redakcji

June3, 2009
List do Redakcji
W jednym z listów do redakcji dotyczącym wyborów w unii kredytowej postawione było pytanie “co kryje się za tymi drzwiami?” Postaram się wyjaśnić państwu, jak wygląda to z mojego punktu widzenia, ponieważ byłem dyrektorem w Zarządzie Unii Kredytowej przez ostatnie dwa lata.
W końcu 2006 roku Joanna O., pracownica unii kredytowej, a także kuzynka jednego z dyrektorów unii, rozpoczęła akcję namawiania mnie na złożenie petycji na stanowisko dyrektora w unii kredytowej. Joanna pracowała kiedyś ze mną w GM i stąd się znaliśmy. Twierdziła, że unia przeżywała “management crisis” i według Joanny należało przede wszystkim wymienić dyrekcję, a w konsekwencji “upper management”, czyli Johna Ś. i Bogdana B. Na początku nie byłem zainteresowany przedstawionym przez nią bałaganem, który wydawał mi się wręcz nieprawdopodobny. Codziennie jednak otrzymywałem błagające telefony, aby pomóc Joannie wykonać zadanie. Według niej było to dla dobra członków i pracowników, którzy od pewnego czasu mieli poważne problemy związane z ich traktowaniem, a także wieloma zmianami i decyzjami, które według nich były dla pracowników krzywdzące, nie miały żadnego sensu i były powodem konfliktów wewnętrznych w unii. Joanna powiedziała mi rownież, że za całą sprawą zmian stoi Anita D., która w tamtym czasie była dyrektorem w zarządzie unii, prowadziła swoją „mortgage company”, a jak się później okazało była też zainteresowana wyższą pozycją managerską w tej instytucji. Joanna obiecała, że zajmie się zbieraniem podpisów i rozrzucaniem ulotek, a moim zadaniem jest tylko przyjść na zebranie wyborcze i powiedzieć pare słów, też przez nią przygotowanych. Podobny plan działania przygotowała także dla Pawła Sz. Obaj zgodziliśmy się w końcu na kandydowanie do rady dyrektorów. Joanna szukając poparcia członków aranzowała spotkania, między innymi z panem Stanislawem G., w czasie których przekonywała o słuszności całego planu. Jej zadaniem było rownież zdobywanie informacji, które świadczyły o nieudolności ówczesnej rady dyrektorów i kierownictwa unii. Mowiła o źle inwestowanych pieniądzach, wydawaniu ich na prawników, o krzywdzących zarobkach, płaceniu kolosalnych sum na niektóre media, itp. Miała dostęp do wszelkich informacji ponieważ pracowała w głównej siedzibie unii, w Troy. Joanna twierdziła, że nad wszystkim czuwa Anita D., która przeprowadziła wywiady z wszystkimi pracownikami i zanotowała wszystkie zarzuty. Powiedziała również, że powinnismy głosować zawsze tak, jak mowi Anita. W tak zorganizowanym zespole była pewna, że wybory wygramy. Tak też się stało.
Na zebraniu w kwietniu 2007 zarówno ja, jak i Paweł Sz., oraz jeszcze 2 osoby zwerbowane przez innych, zostaliśmy dyrektorami.
Z powazaniem,
Kazimierz Magda

W jednym z listów do redakcji dotyczącym wyborów w unii kredytowej postawione było pytanie “co kryje się za tymi drzwiami?” Postaram się wyjaśnić państwu, jak wygląda to z mojego punktu widzenia, ponieważ byłem dyrektorem w Zarządzie Unii Kredytowej przez ostatnie dwa lata.

W końcu 2006 roku Joanna O., pracownica unii kredytowej, a także kuzynka jednego z dyrektorów unii, rozpoczęła akcję namawiania mnie na złożenie petycji na stanowisko dyrektora w unii kredytowej. Joanna pracowała kiedyś ze mną w GM i stąd się znaliśmy. Twierdziła, że unia przeżywała “management crisis” i według Joanny należało przede wszystkim wymienić dyrekcję, a w konsekwencji “upper management”, czyli Johna Ś. i Bogdana B.

Na początku nie byłem zainteresowany przedstawionym przez nią bałaganem, który wydawał mi się wręcz nieprawdopodobny. Codziennie jednak otrzymywałem błagające telefony, aby pomóc Joannie wykonać zadanie. Według niej było to dla dobra członków i pracowników, którzy od pewnego czasu mieli poważne problemy związane z ich traktowaniem, a także wieloma zmianami i decyzjami, które według nich były dla pracowników krzywdzące, nie miały żadnego sensu i były powodem konfliktów wewnętrznych w unii. Joanna powiedziała mi rownież, że za całą sprawą zmian stoi Anita D., która w tamtym czasie była dyrektorem w zarządzie unii, prowadziła swoją „mortgage company”, a jak się później okazało była też zainteresowana wyższą pozycją managerską w tej instytucji. Joanna obiecała, że zajmie się zbieraniem podpisów i rozrzucaniem ulotek, a moim zadaniem jest tylko przyjść na zebranie wyborcze i powiedzieć pare słów, też przez nią przygotowanych. Podobny plan działania przygotowała także dla Pawła Sz. Obaj zgodziliśmy się w końcu na kandydowanie do rady dyrektorów. Joanna szukając poparcia członków aranzowała spotkania, między innymi z panem Stanislawem G., w czasie których przekonywała o słuszności całego planu. Jej zadaniem było rownież zdobywanie informacji, które świadczyły o nieudolności ówczesnej rady dyrektorów i kierownictwa unii. Mowiła o źle inwestowanych pieniądzach, wydawaniu ich na prawników, o krzywdzących zarobkach, płaceniu kolosalnych sum na niektóre media, itp. Miała dostęp do wszelkich informacji ponieważ pracowała w głównej siedzibie unii, w Troy. Joanna twierdziła, że nad wszystkim czuwa Anita D., która przeprowadziła wywiady z wszystkimi pracownikami i zanotowała wszystkie zarzuty. Powiedziała również, że powinnismy głosować zawsze tak, jak mowi Anita. W tak zorganizowanym zespole była pewna, że wybory wygramy. Tak też się stało.

Na zebraniu w kwietniu 2007 zarówno ja, jak i Paweł Sz., oraz jeszcze 2 osoby zwerbowane przez innych, zostaliśmy dyrektorami.

Z poważaniem,

Kazimierz Magda

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *